sobota, 7 czerwca 2014

Dlaczego kobiety kochają patelnie?

Zacznie się trochę nieadekwatnym lecz zupełnie zrozumiałym gifem.
Niewiele mam popkulturalnych obłąkań. Może trochę za dużo rozmawiam o bajkach Disneya, ale na tym moje przewinienia się kończą. Jednak jeden temat od długiego czasu uśmiecha się do mnie i podsyła coraz to nowe skalpy do mojej kolekcji, która zapewne kiedyś zawiśnie nad łóżkiem i co rano będzie na mnie drwiąco spoglądać.
Otóż, drodzy czytelnicy, zbieram sobie kobiety z patelniami. Nieśmiało, od roku, niezbyt intensywnie, wierząc, że jak ma przyjść to przyjdzie. A one mimo mojego ograniczonego pola popkulturalnego rażenia pokazują się co jakiś czas...

piątek, 6 czerwca 2014

Letnie wspomnienie


Z Bergmanem jest tak, że wszystko już o nim powiedziano, tysiące słów wirują wokół jego nazwiska w poważnych książkach, długie teksty piętrzą się na profesorskich katedrach. Szwedzki reżyser urósł do rangi  geniusza kina, jego filmy są tymi trudnymi, poważnymi, które wymagają skupienia, ciszy. Znawcom wstyd nie znać, laikom strach oglądać. Tysiące mitów, interpretacji i wymagań... kto chce sprawdzać, czy przypadkiem nie jest za głupi na oglądanie takiego kina?

czwartek, 5 czerwca 2014

Potrzebna była chwila...

Post powitalno-powrotny w samym środku bloga. Dziwne?

Ostatnio przeczytałam pewien tekst, który zaczynał się od słów kierowanych do mnie przez Neila Gaimana: Pisz.
Lubię pisać, ostatnio wręcz nałogowo, codziennie. I chociaż mam tyle obowiązków, to postanowiłam wrócić i dalej pisać sobie bloga.
Bo lubię.

Bez nicku, właśnie tutaj. Zapewne pamiętacie tamtego bloga, jednak za dużo tam słów i myśli. Znowu. Najlepiej byłoby zacząć wszystko od początku, nowe konto, nowy blog. Tylko najzwyczajniej w świecie mi się nie chce układać kolejnych czcionek, kolejnych danych podawać, kolejnych kolorów dobierać i kolejnych tytułów wymyślać, kolejnych stron porządkować i wypełniać. No i to by świadczyło już o całkowitym braku stabilizacji. A mi po prostu chce mi się pisać.

O głupstwach, błahostkach i dławiących myślach. O perełkach i potknięciach. O pociągach i nie na temat. O cukrowym Disneyu i przypadkowym króliku. Wędrując przez te absurdy kulturalne i nieprofesjonalnie sobie notując w pełnym słońcu.

Mimo wszystko.

Post powitalno-powrotny w samym środku bloga. Zdarza się, gdy się lubi.