W zabieganiu, z porozrzucanymi po wszystkich godzinach i czasach myślami, od miesiąca czytam Carson McCullers. Amerykańska autorka w kanon literatury światowej wpisała się książką "Serce to samotny myśliwy" i chyba jedynie ta pozycja zaistniała w świadomości czytelników. A do mnie trafiła trochę zapomniana "Ballada o smutnej knajpie" - króciutka, melodyjna i samotna nowela.
Było o pannie Amelii, która z głową do interesów, sklepem, knajpą i umiejętnością pędzenia najlepszego samogonu w mieście, żyła sobie spokojnie i dostatnio. Oczywiście, wszyscy jednocześnie wiedzieli, że panna Amelia była inna. Panna Amelia bowiem ubierała się raczej jak mężczyzna i była trochę straszna. Wszystko zmieniło się, gdy do miasteczka zawędrował garbus podający się za jej kuzyna.
