Nie tak dawno posypały się życzenia, skończyłam chwalebne siedemnaście lat. Wiek jeszcze podlotkowaty, jednak dojrzałości przydałoby się nabrać. Pomijając wszelkie zabawy w kałużach czy bieganie na boso po ulicy które ukrócić by się przydało, potrzebna była zmiana w wyglądzie - koniec z fryzurą, którą można jedynie nazwać brakiem fryzury, koniec z wybieraniem przypadkowych ubrań z na wpół zamkniętymi oczami, koniec ze spóźnianiem się gdzie popadnie. Gracja, szyk, elegancja i tajemniczość.