![]() |
| Zacznie się trochę nieadekwatnym lecz zupełnie zrozumiałym gifem. |
Otóż, drodzy czytelnicy, zbieram sobie kobiety z patelniami. Nieśmiało, od roku, niezbyt intensywnie, wierząc, że jak ma przyjść to przyjdzie. A one mimo mojego ograniczonego pola popkulturalnego rażenia pokazują się co jakiś czas...
Widzicie, pierwsze emancypatki zaczęły coś tam o sobie wspominać w XVIII wieku, wybuch nastąpił w XIX wieku, lecz kto by wcześniej myślał, by rzucać się na mężczyznę z patelnią. Ostatecznie rzucało się malowanymi garnkami, ale trzeba było być co najmniej Kleopatrą i rzucać nie w Juliusza Cezara, a w podłogę. Potem można było zacząć biegać, z bronią, bez broni, z przypadkowymi przedmiotami. Aż wreszcie znaleziono patelnię. Zaraz zauważono jej atuty, bo patelnia to narzędzie poręczne, powszechnie dostępne i jak potwierdzają to wszystkie próby - niebywale skuteczne.
Nie wiadomo dokładnie, kiedy zaczęto patelnię doceniać. XX wiek jest dość śliski, jeśli chodzi o moje zainteresowania. Najchętniej oglądam, jak to sobie spokojnie Bergman pesymizuje, by za chwilę zostać wyszydzonym (i przy okazji obronionym) przez Allena. A tam patelni nie uświadczysz, bo i na kobiety nie chcą się zbytnio rzucać i tym samym zmuszać jej do obrony.
Lecz jeśli już kobiety zmuszone są do obrony, kiedy nic nie da się innego zrobić, to sięga się po najskuteczniejszą broń świata - patelnię. I choć wydaje się, że to taki niewinny przedmiot na którym z uporem maniaka smażycie sobie co rano placki owsiane, patelnia ma przeróżne zastosowania obronne!
Po pierwsze, wyróżnia się patelnię jako główną broń, która odgrywa niebywałą rolę w całym filmie. Tak właśnie skończyła patelnia w Zaplątanych, która na początku pomogła pokonać największego bandytę w królestwie, by następnie nieustanne wspierać bohaterkę w trudnych chwilach i dążyć z nią do spełnienia marzeń. Jak wszyscy wiemy, dzięki tym wszystkim zasługom patelnia stała się symbolem odwagi i upartości. I na końcu uhonorowano ją z szacunkiem. Jakby nie patrzeć, Zaplątani stworzyli patelnię, podkreślili jej niedocenianą cały czas rolę.
Po drugie, patelnia jako przedmiot torujący drogę do szczęśliwego zakończenia.
Co prawda, widzowie Miasta Kości jeszcze nie wiedzą, jak skończy się cała historia, lecz wszyscy są pewni, że gdyby nie brawurowa obrona Jocelyn, wszystko skończyłoby się dużo gorzej. Przynajmniej dla niej samej.
Lecz niestety patelnia nie zawsze prowadzi prosto do szczęśliwego zakończenia.
Taką właśnie patelnię można znaleźć jeszcze w filmie z lat 80, który jest tak znany, że czasem aż nieznany. Oczywiście, chodzi tu o Indianę Jonesa i Poszukiwaczy Zaginionej Arki. Zapewne wszyscy pamiętacie okropne duchy nazistów czy walkę tuż przy samolocie, lecz nie każdy pamięta, jak dzielnie broniąca się Marion zdzieliła w głowę przypadkową patelnią porywacza. Niestety, nie wpłynęło to jakoś na poprawę jej położenia, poza tym, że przez chwilę jeszcze była wolna i uciekająca.
Co więcej, ludzkość uznała to za tak mało znaczące wydarzenie, że nawet gifów nie uświadczysz. A patelnia sama w sobie przecież zadziałała.
Obrona typu lekkiego o zabarwieniu komediowym. Bo kto powiedział, że bronić się trzeba tylko przed mężczyznami czy demonami. Patelnia jest jednocześnie świetna przy obronie przed wpadającymi przypadkowo zwierzętami do naszych domów. W dodatku, jest to bardzo humanitarna broń, nie uszkadzająca samego zwierzęcia.
Obrona intelektualna bez względu na wiek. Jakiś czas temu w Polsce emitowano mój ukochany serial, czyli Sherlocka. A jak pewnie oglądaliście, to wiecie, że Sherlock sam w sobie jest geniuszem i większość cały seans siedzi się starając nadążyć za jego tokiem rozumowania. Lecz Sherlock to również zupełnie normalny człowiek, który czasem popełnia straszne świństwa i straszy stare kobiety. I taka właśnie kobieta w chwili strachu kompletnie nie dba o to, czy stoi przed nią geniusz, czy szary obywatel. Intelektualność najchętniej wybiłaby mu z głowy. I gdy ma już ku temu okazję, to korzysta z niej używając patelni.
Więc widzicie, Sherlock nie Sherlock, patelnia działa na wszystkich. A pani Hudson wie co dobre.
A jeśli zastanawiacie się teraz, co taki wpis tu robi, odpowiem, że jest sobota, a w sobotę rano wygodnie jest pisać takie nic nie wnoszące wpisy. Poza tym, takiego wpisu brakowało, a eM, która byłaby najlepszym człowiekiem do stworzenia takiego właśnie wpisu, go nie zrobiła.
Więc jest to wpis jednorazowy, dedykowany specjalnie dla eM, która kiedyś popełniła razem z Gosiarellą wpis w którym wspomniała o patelni, lecz trudno to nazwać wpisem o patelni.
A, i zdaję sobie sprawę, że brakuje tu na przykład takiej oto Ericki Evans, lecz ona nie pokazała nic nowego. Jak to zwykle bywa.





W "Zaplątani" też chyba była patelnia?
OdpowiedzUsuńWitaj.
A, masz konia z "Zaplątanych". Bardziej mi utkwiło w pamięci, jak Roszpunka Flynna Ridera patelnią potraktowała.
UsuńCóż, w tekście jest wszystko napisane...
UsuńZapłaczmy nad kulturą obrazkową, trzymając się kurczowo słowa...
Usuńhttps://www.youtube.com/watch?v=5GgflscOmW8
Gapa ze mnie ;)
UsuńZauważyłam, ale nie chciałam skasować posta.
eM bije się w pierś i przeprasza za bark postu o patelni! eM żyła ostatnio w zupełnie innym wymiarze (praca licencjacka i takie tam pierdoły) i nie mogła nic innego pisać bo wpadła w jakąś bezwenową spiralę zła.
OdpowiedzUsuńStraszne to było.
eM obiecuje poprawę!
eM zarazem stwierdza, że wpis o patelni zamieszczony powyżej spełnia wszystkie kryteria odpowiedniego wpisu o patelniach!
Cieszę się, że się eM podoba, trzymam kciuki za te jeszcze niedokończone sprawy studiowe i liczę, że jednak eM też kiedyś wpis o patelniach mimo wszystko popełni.
UsuńWspaniała fascynacja i uroczy wpis:) Czy napiszesz też coś o wałkach do ciasta? Albo tłuczkach do mięsa? Ewentualnie o wazach na zupę... Chmielewska daje dużo cudownych przykładów właściwego zastosowania w przypadku spotkań z przestępcami lub w ramach karty przetargowej podczas kłótni małżeńskich.
OdpowiedzUsuńA dziękuję :)
UsuńO innych kuchennych przedmiotach nie myślałam, zapewne dlatego, że nie widziałam jeszcze filmu tak ich traktującego, jak patelnia została wysławiona w Zaplątanych ;-) Ale nie wykluczam powiązań z Chmielewską i wszystkich chwytów, które wykorzystuje, by dopiąć swego. Zbliżają się wakacje i o ile w domu czytam ciężkie tomiszcza, to w trakcie podróży właśnie Joannę z przyległościami wożę po świecie. No i będzie o Chmielewskiej w modzie, to już prawie skończone :p
Pozdrawiam :)
to ja jeszcze dorzucę może coś o wersalce, tutaj akurat Joanna M. Chmielewska w "Mężu zastępczym" (który swoją drogą jest kawałem niezłej zabawnej literatury) znalazła nietuzinkowe zastosowanie wersalki, polecam się zapoznać ;)
Usuńa gify z Przyjaciół są naj! szczególnie #1
Akurat po "Piwnicy z kapeluszem" (która była ładnym choć niespecjalnym kawałkiem literatury) na "Męża zastępczego" nie mam specjalnej ochoty. Więc raczej zostanę przy regularnej Chmielewskiej. ;)
Usuń