niedziela, 15 czerwca 2014

9.Wieczorem...


Kiedy jestem sama,
robi się we mnie więcej miejsca.
Rozsiadam się wygodnie
w samej sobie, po turecku,
i zabieram się do myślenia
o tym i owym.

Kiedy jestem sama,
rozkwitają we mnie raje
wszystkich religii świata.
Blaski, skrzydła, lecenie
w górę.

Kiedy jestem sama,
wchodzi we mnie przez skórę
mróz
przestrzeni kosmicznej.
Dwieście osiemdziesiąt stopni
poniżej zera.


Anna Świrszczyńska
Dwieście osiemdziesiąt stopni mrozu

3 komentarze:

  1. Ładne podsumowanie samotności...Zwłaszcza ostatnia strofa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A tak, wrażenie piękne, acz przerażające, takie dwieście osiemdziesiąt stopni poniżej zera.

    OdpowiedzUsuń