wtorek, 5 listopada 2013

Tydzień z literaturą dziecięcą: Wakacyjnie

"- Teraz powinno się udać - powiedział Lasse. Tak też było. Prawie każdy samochód 
się zatrzymywał. 
W pierwszym, który się zatrzymał, siedział jakiś tatuś i mamusia i czworo dzieci i wszystkie dzieci krzyczały, że chcą wiśni. Ich tatuś kupił im trzy litry wiśni, a ich mamusia powiedziała: 
- Ach, jak to świetnie, bo nam się tak chce jeść i pić. 
Były to moje małe, czarne wisienki. Ten tatuś opowiadał, że jadą daleko, daleko, aż za granicę. A to dopiero dziwne! Moje wiśnie miały jechać za granicę, gdy ja sama miałam zostać w Bullerbyn. Gdy powiedziałam to innym, Lasse odparł: 
- Ech, dzieci zjedzą wiśnie o wiele wcześniej, niż dojadą za granicę. Rozumiesz to chyba. 
Uważałam mimo wszystko, że moje wiśnie dojadą za granicę, nawet jeśli będą w żołądkach tych dzieci. 
Ojej, jak dużo wiśni sprzedaliśmy! Jeden pan kupił cały kosz. Był to koszyk Bossego. Ten pan powiedział, że jego żona zrobi z nich sok, bo on przepada za sokiem wiśniowym. 
- Pomyśl, jakie to dziwne - powiedział potem Bossę tylko po to, żeby się ze mną drażnić. - Pomyśl, że z moich wiśni będzie sok wiśniowy, a ja sam nie będę sokiem wiśniowym. "

Zaskakujące, jak mało znana jest na świecie najpopularniejsza w Polsce książka Astrid Lindgren...

"Dzieci z Bullerbyn" A.Lindgren, Nasza Księgarnia, wznowień mnóstwo

15 komentarzy:

  1. <3 lubię ten rozdział.. nawet mnie zainspirował do sprzedawania jabłek , jak byłam dzieciakiem, udało się sprzedać 2 kg. ;) p.s. mam wyjątkowo ciążki tydzień, ale postaram się coś dodać o książkach dziecięcych :) M. siostra już dodała :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bardzo lubię ten fragment, chociaż przyznam,ulubionych mam tak dużo, że jeden trudno było mi wybrać, jednak opowiadała o nim Astrid w czytanej przeze mnie książce i nie mogłam się powstrzymać. ;-)

      Usuń
  2. Oo. Była to (chyba) pierwsza książka jaką sama przeczytałam, cudowna, pamiętam, że byłam nią zachwycona! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam dwa egzemplarze, zaczytane do granic możliwości - zdecydowanie najczęściej czytana przeze mnie książka. I film również najczęściej oglądany. :)

      Usuń
  3. Moja Ulubiona, czytana milion razy. Fragmenty były w Wypisach do II czy III klasy. Do niedawna jedyna znana książka Astrid, ale nadrabiam zaległości.
    A i ja postanowiłam wziąć udział w wyzwaniu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też powolutku nadrabiam zaległości, chociaż trochę wcześniej czytałam. Jak to jednak zwykle bywa, nie wszystko pamiętałam. I tak jak wspomniałam, jedna z mniej znanych książek Astrid (mam wręcz wrażenie, że niektóre kraje jedną książkę Lindgren wybrały sobie za narodową, a w Polsce są to bezsprzecznie "Dzieci z Bulerbyn"), a u nas wszyscy znają. I to nie tylko dlatego, że jest lekturą.

      Usuń
  4. W drugiej klasie podstawówki czytałam to ze sześć razy :3 Zawsze śmieszyła mnie ta scena,kiedy Bosse mówi o wiśniach, i kiedy Lisa i Anna zajmowały się siostrzyczką Ollego, i kiedy śpiewały piosenkę o dobrze obsuszonej kiełbasie, i kiedy Lasse wychwalał wspaniały kurz pod same niebiosa, i kiedy.... Mogłabym tak wymieniać w nieszkończoność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...i kiedy Lasse przyszedł zobaczyć siostrę Ollego, i kiedy był Prima Aprilis i Olle zbierał kamienie... Słowem, ja też mogę.

      Usuń
  5. Cudowna książka, można ją czytać wiele razy i za każdym razem będzie równie urocza ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. "Dzieci z Bullerbyn" to lektura obowiązkowa dla każdego dziecka. Pamiętam, ze byłam nią zachwycona ^^ Takie książki wspomina się przez całe życie...
    A ten rozdział pamiętam doskonale. Potem z koleżankami zbierałyśmy wiśnie ze wszystkich pobliskich drzew, choć mieszkamy w mieście :) Jak ludzie musieli na nas patrzeć, gdy wspinałyśmy się na drzewo przy jakiejś tam ulicy całe upaprane sokiem!

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam "dzieci z Bullerbyn"! Chyba kilkanaście razy czytałam tę książkę w podstawówce i za każdym razem tak samo mi się podobała. Wspaniała lektura.

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam "Dzieci z Bullerbyn"! Pamiętam, że była to jedna z pierwszych książek, które samodzielnie przeczytałam. Byłam nią zachwycona! Zawsze chciałam bawić się w te zabawy, co dzieci z Bulllerbyn. :)
    Dzieciństwo bez dzieci z Bullerbyn - dzieciństwem bez czegoś naprawdę pięknego i ważnego! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak i bez każdej innej książki z dzieciństwa...

      Usuń
  9. To była jedna z najlepszych książek, które czytałem w podstawówce i do dzisiaj mam z nią same dobre wspomnienia. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jedna z pierwszych ulubionych książek :-) Cudownie było przeżywać te wszystkie przygody razem z bohaterami

    OdpowiedzUsuń