
Gdy sięgasz po drugą część musisz mieć zaufanie do autora. By przeżyć przygodę, również jest to potrzebne. Ja ufałam autorce książek o Agacie z Placu Słonecznego, dzieci wreszcie ufały niani i chyba właśnie dlatego tak wyśmienicie się bawiliśmy…
Zamiast jednej dłuższej przygody, mieliśmy kilka
pomniejszych. Za to jakich! Zostajemy zabrani w miejsca, które od dawna śnią
się po nocach – Nibylandia, Kraina Śniegu. Na naszych oczach świat pokrywa się
koronką. Nic, tylko zostać tam na zawsze.
No i ostatni rozdział… Pani Ewa umie budować wspaniałe historie.
I nie umniejszając innych zalet tej książce, owe historie są najpiękniejsze. Może czasem brakuje im słów, by oddać całą wspaniałość krajobrazów rysujących się w głowie, może czasem nie mają prawdziwej głębi, jednak już samo przebywanie w krainach, które zaistniały w wyobraźni autorki – magia, której w żaden sposób nie da się zastąpić.
No i ostatni rozdział… Pani Ewa umie budować wspaniałe historie.
I nie umniejszając innych zalet tej książce, owe historie są najpiękniejsze. Może czasem brakuje im słów, by oddać całą wspaniałość krajobrazów rysujących się w głowie, może czasem nie mają prawdziwej głębi, jednak już samo przebywanie w krainach, które zaistniały w wyobraźni autorki – magia, której w żaden sposób nie da się zastąpić.
Nasi bohaterowie nie zmieniają się od poprzedniego tomu – inteligentne, czasem niegrzeczne i zabawne
rodzeństwo a obok nich niania – praktycznie chodzący ideał. Może nie chwytający
za serce (chociaż te Trojaczki…), jednak miło było z nimi zagłębiać w kolejne
kraje na mapie wyobraźni…
Jest też troszkę o tęsknocie i miłości. Jest o radości i
łączności. Wiecie, jak to powinno być w porządnych książkach dla dzieci.
Druga część? Czuć. Więcej radości i spokoju, nie tylko w naszych głowach, ale również piórze pani Ewy. Widać, znajduje ona swój styl, zapomina miejscami o konwencjonalnych rozwiązaniach, jednocześnie cały czas utrzymując łączność i czerpiąc z pięknych tradycji literatury dziecięcej.
I te ilustracje...
"Agata z Placu Słonecznego. Agata i jeszcze ktoś" E.Karawan-Jarzębska, 2013


A ja tego nie znam...
OdpowiedzUsuńZarówno książki, jak i autorki.
Ja podobnie. Gdyby nie ten wpis, nawet nie wiedziałbym o istnieniu tej autorki. :)
UsuńMoje dzieciństwo też przeminęło bez znajomości książek tej pani :-) Usłyszałam o niej dopiero u Ciebie
OdpowiedzUsuń