piątek, 8 listopada 2013

Nie samym tekstem żyje człowiek...


8 listopada. Rocznica urodzin Margaret Mitchell
Możemy sobie powspominać, poczytać, porozmawiać, pooglądać... Można też pomilczeć.

Mój emocjonalny tekst o ukochanej książce - tutaj.
Moich słów i myśli na dziś za dużo, więc będzie tylko to:






Tak się zastanawiam... Ja chyba nie miałabym siły przeczytać tej książki jeszcze raz...

21 komentarzy:

  1. Moja ulubiona książka. Nie mogłam się od niej oderwać. I film. Film w tym wypadku był pierwszy. Może to i dobrze, bo inaczej psioczyłabym na reżysera.
    Wiem, wiem. Film ma swoje prawa. Ale jednak trochę odbiega od książki.
    Wiem, że powrócę do książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja obejrzałam film po przeczytaniu książki i nie narzekam. Oczywiście, było dużo niezgodności, było troszkę skrzywione to uczucie między Scarlett a Rettem, jednak uwielbiam zarówno książkę jak i film. No i muzykę, czy muzyka tutaj nie jest cudowna?!

      Też pewnie powrócę. Jednak jeszcze dużo czasu minie... Na razie bardzo dobrze pamiętam pierwsze czytanie...

      Usuń
  2. Kocham "Przeminęło z wiatrem", to absolutnie moja ulubiona książka, przebiła w s z y s t k o co do tej pory czytałam, cudowna, niezapomniana. Scarlett jest moją ulubioną postacią literacką, chociaż, ja i tak mam wrażenie jakby żyła, ale mniejsza z tym, uwielbiam ją za to, że w większości jesteśmy takie same. Mamy te same wady, i sądzę, że ja również zrozumiałabym wszystko pod koniec. Dzięki niej wiele się nauczyłam, powtarzam sobie codziennie w myślach słynne "Pomyślę o tym jutro" i żyję dalej. Kłaniam się Margaret Mitchell.
    I przeczytam po raz drugi tę niezwykłą książkę, a jakże, pewnie w wakacje.
    A jeśli chodzi o film, to tak tylko sprawdziłam po łebkach, nie obejrzałam, nie mogłam się przełamać, widząc filmowych bohaterów wszystkiego mi się odechciewa, nie tak ich sobie wyobrażałam, i to mi nie pasuje, i w ten oto sposób gdy widzę dane kadry mój świat rozpada się na kawałki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Pomyślę o tym jutro" to jedna z moich ukochanych myśli. Kiedy jest już naprawdę źle tylko ona ratuje mnie przed przybijającymi zdaniami latającymi w głowie...

      Co do filmu, może to dlatego, że osobiście uwielbiam Clarka? I w ogóle cała historia musiała się wtedy rozegrać jeszcze raz przed moimi oczami. Chociaż fakt, trudno porównywać książkę do filmu, szczególnie że bohaterowie są strasznie zepsuci (w sensie, nie rozumiem zamysłu reżysera i scenarzysty - zabrano tym postaciom duszę wprowadzając stereotypowych bohaterów)...

      Usuń
  3. Przy następnej okazji po prostu nie mogę nie pożyczyć jej z biblioteki mimo,że wiele książek czeka u mnie na półce na przeczytanie. Trudno. Trzeba to w końcu przeczytać i dowiedzieć się czym tak się wszyscy zachwycają! :) Tymczasem idę czytać Opowiadania z Doliny Muminków, a potem obejrzeć Sabrinę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie trzeba :D

      "Opowiadania z Doliny Muminków" bardzo lubię, chociaż wiadomo, nie tak jak inne dwie...;-)
      A którą Sabrinę oglądasz? (bo przyznam, pierwsze co sobie pomyślałam, że ten serial o czarownicy, który kiedyś leciał w tv :D). Tą z Hepburn?

      Usuń
  4. A ja wciąż nie przeczytałam "Przeminęło z wiatrem"...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja również jeszcze nie czytałam :( Mam nadzieję, że zmienię to jeszcze w tym roku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam - ambitnie. Ja na razie się miotam pomiędzy przeróżnymi lekturami i wolę nawet nie planować, co będę czytać.

      Usuń
  6. Książki niestety nie czytałam, ale uwielbiam Vivien Leigh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Vivien w roli Scarlett była komiczna. Osobiście chciałabym ją zobaczyć kiedyś w teatrze. Cóż, nie ma tak dobrze...

      Usuń
  7. Wspaniała książka, czytałam rok temu prawie, a wciąż jest żywa w mojej pamięci. Film muszę sobie odświeżyć, bo oglądałam go raz, jakieś 15 lat temu i nic zupełnie nie pamiętam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pamiętam Twoją recenzję - początek roku był. A ja jeszcze wcześniej czytałam i do dziś dobrze pamiętam...
      Film nie jakieś arcydzieło (szczególnie, gdyby porównywać z książką), jednak ja bardzo lubię.

      Usuń
  8. Czytałam, czytałam już jakiś czas temu(trzy lata?) i byłam zauroczona! Do dziś pamiętam dobrze tę powieść i postać Scarlett oraz Retta wciąż mam przed oczami. Jak tylko miałam okazję-kupiłam wszystkie trzy tomy dla siebie, które obecnie dzielnie czekają w mej biblioteczce czekając, aż znajdę czas, by do nich wrócić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi niestety nie udało się jeszcze kupić tej książki. A bardzo chciałabym mieć ją na swojej półce. Jest tego warta...
      A film oglądałaś?

      Usuń
    2. Na allegro można znaleźć dość tanio, polecam tam szukać :)
      Nie, nie oglądałam, cierpię na chroniczny brak czasu, a jak już coś oglądam, to nie to co trzeba, więc mam olbrzymie filmowe zaległości :(

      Usuń
    3. Widziałam, teraz jeszcze zdecydować, które wydanie. Marzy mi się takie dość współczesne Czytelnika, ale niestety na razie tam go nie ma.
      To widzę, cierpimy na podobne schorzenie. Też w filmach mam zaległości, powoli je nadrabiam, jednak mam tak, że jeśli jakiś film mnie poruszy, oglądam go wiele razy. A wtedy inne, niepoznane jeszcze, cierpią... Ale przecież najważniejsze, że coś innego na nas działa...

      Usuń
  9. "Przeminęło z wiatrem" muszę przeczytać, a znając życie, trochę to jeszcze potrwa. :) Takie małe pytanie: dlaczego nie można zaznaczyć wszystkich autorów w ankiecie najlepszy młodzieżowy pisarz albo chociaż kilku, bo ja nie mogę się zdecydować. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, trzeba się decydować, bo nie mogłam zmienić ustawień.:D

      Usuń
  10. Muszę się wreszcie zebrać w sobie i przeczytać "Przeminęło z wiatrem". Oj, zdecydowanie tak

    OdpowiedzUsuń