niedziela, 10 listopada 2013

Tydzień z literaturą dziecięcą: O miłości, humorze i przeznaczeniu


Nie tak wyobrażałam sobie zakończenie całego wyzwania, jednak jak się okazało, troszkę przeceniłam swoje siły i zapomniałam o moim tempie pisania, słowem zostało jeszcze kilka książek, o których nie udało mi się wspomnieć, a które powinny zagościć. Wiadomo, modelacja i panowanie nad czasem, to nie jest umiejętność posiadana przez wszystkich.

"Rasmus i włóczęga" A.Lingren
Dziewięcioletni Rasmus z domu dziecka marzy, że znajdzie kogoś, kto go pokocha i ofiaruje mu prawdziwy, ciepły dom rodzinny. Pewnego szczególnie pechowego dnia nieszczęśliwy i samotny Rasmus podejmuje decyzję o ucieczce. Po nocy spędzonej w szopie spotyka Oskara - włóczęgę. Razem wyruszają na wędrówkę. Czeka ich długa i niebezpieczna droga. [źródło]

Jedna z tych mniej smutnych i melancholijnych książek Lindgren, w której jak zawsze wylewa się dziecięca miłość i brak odzewu ze strony dorosłych. Mamy prosty opis sierocińca, troszkę przygód, dużo ciepła i humoru. No i oczywiście, mamy bułeczki cynamonowe z mlekiem - najlepszą rzecz na świecie!

"Rasmus, rycerz Białej Róży" A.Lindgren
Kalle Blomkvist jest postrachem złoczyńców w całej Szwecji. Nie znajdzie się nigdzie drugiego detektywa tak spostrzegawczego i odważnego jak on. Nieustraszony śledczy popada jednak w kłopoty, kiedy na jego oczach zostaje uprowadzony mały Rasmus. Wraz z niezawodnymi przyjaciółmi Kalle wyrusza w pościg za kidnaperami, choć dręczą go wątpliwości. Problem polega na tym, że ma dopiero piętnaście lat...[źródło]

Nie przepadam za Lindgren w tym wydaniu. Co prawda, Rasmus jest rozczulający poprzez wieczny słowotok, co prawda, jest dużo emocji przy pościgach i wreszcie są kidnaperzy w krzywym zwierciadle, jednak podobnie jak Michael Blomkvist nigdy nie mogłam polubić Kallego. 
Tylko ta Wojna Róż - zaraz przypominają się wakacje...

"Brat" E.Kiereś
Pewnej księżycowej nocy dwaj bracia wyruszają na łowy, ale nieświadomie popełniona wina sprowadza na nich gniew tajemniczych i groźnych potęg. Wbrew zaklętemu losowi bracia będą próbowali odnaleźć się nawzajem w świecie, który dotąd znali tylko z gawęd snutych przy domowym ognisku. Czy im się to uda? I za jaką cenę? Czy poznają tajemnicę, od której ich wędrówka się rozpoczęła? A rozpoczęła się znacznie dawniej niż mogliby przypuścić.[źródło]

Lubię panią Emilię w tym ludowo-baśnowym wydaniu. Spokojna, po części mroczna książka o poszukiwaniach, uczuciach. Jedna z tych, które można włożyć między inne cudowne zbiory baśni. Jedna z tych, w których odnajduje się jakieś kawałki siebie. Co prawda, nie urzekła mnie tak, jak "Łowy", jednak zasługuje na uwagę.

"Rudy Dżil i jego pies. Kowal z Polesia większego" J.R.R. Tolkien
Giles, spokojny gospodarz z Ham, nie grzeszy odwagą. Przypadek sprawia, że zostaje Bohaterem Okolicy. Otrzymuje od Króla sławny miecz, szczególnie zasłużony w zabijaniu smoków. Kiedy więc pojawia się smok, zadanie zabicia potwora spada na niechętne temu brzemieniu barki Gilesa. Lecz oto smok odmawia walki... 
Przylesie Wielkie słynie z biegłych w swoim zawodzie rzemieślników i ze znakomitej kuchni. Pewnego razu urzędujący Mistrz Kucharski wyrusza w drogę, nie wiadomo dokąd. Wraca z czeladnikiem. Nie jest to jednak zwyczajny uczeń. To król czarodziejskiego ludu. Ma on do wypełnienia misję, która zmieni losy pewnego chłopca.[źródło]

Pierwsze opowiadanie to karykaturalny obraz rycerstwa. Giles jest miły i przeciętny. Sławę zyskuje dzięki tylko i wyłącznie szczęściu. Jak się okazuje, wielkie czyny nie muszą iść za wielką odwagą. Miło, zwiewnie, zdecydowanie po tolkienowsku i z przymrużeniem oka.
Drugie opowiadanie bardziej baśniowe, też troszkę dowcipne, jednak przede wszystkim bardziej zahaczające o ludowe wierzenia. No i jeszcze jedno - ciekawsze.  Obydwa proste i kunsztowne za razem - po prostu Tolkien.
Wieczorem zapraszam na podsumowanie całej akcji.

15 komentarzy:

  1. A ja sądziłam, że dużo czytałam w dzieciństwie...Chyba jednak się myliłam, biorąc pod uwagę to, co zawarłaś w tym wyzwaniu. Ale mniejsza o to, ważne, że książki w ogóle mi towarzyszyły i były dla mnie istotną częścią codzienności. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ważne, najważniejsze.
      Poza tym, teraz czytam, często po raz pierwszy i wiadomo, nie odbieram wszystkiego, jakbym to kiedyś odebrała...

      Usuń
  2. Polecam Tolkiena. Tę książkę znam - pozostałych nie. :D Mnie czeka tydzień z literaturą podróżniczą... ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama mam ochotę teraz sięgnąć po jakieś książki dla dzieci...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również ostatnio coraz bardziej interesuję się literaturą dziecięcą. Chyba dzięki Mery:)

      Usuń
    2. Się obudziły na koniec akcji ;) Ale zachęcam, zachęcam, bo naprawdę warto.

      Usuń
  4. Nie wiem jakim cudem, ale nie kojarzę żadnej z podanych przez ciebie książek... Widać w dzieciństwie pominęłam sporo ważnych tytułów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo po prostu natłok książek dla dzieci. Chociaż te dwie pierwsze - klasyka. Historia Rasmusa nie wiem czy nie jest w jakiś sposób wpleciona w film o Pippi. Tak coś mi się kojarzy...

      Usuń
  5. Ja też nie czytałem żadnej z tych książek, ale postanowiłem sobie, że w wakacje przy chwili wolnego czasu nadrobię zaległości. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam Tolkiena w tym wydaniu :-) Schyłek mojego dzieciństwa pełen był raczej "Władcy Pierścieni" :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tolkien w wydaniu dużo lżejszym, wręcz nieporównywalnym do WP. A jednocześnie znamie Tolkiena jest w tych książkach....

      Usuń
  7. Szkoda, że to już koniec, ponieważ po 12 latach odnalazłam książkę, dzięki której kocham czytać i nawet udało mi się ją kupić. Przyjdzie na dniach ale niestety nie weźmie już udziału w akcji ;(

    OdpowiedzUsuń