środa, 25 czerwca 2014

Wiedeński samotnik (Nocna sztuka cz.I)

W kurzącym się na półce albumie o malarstwie zobaczyłam najpierw ten obraz...

"Autoportret" E.Schiele
Krótki komentarz siostry Wendy Beckett:
"Jest on patetycznym i wstrząsającym wyrazem bezbronności. Przedstawiony na nim strzęp człowieka, z którego została tylko skóra i kości, jest obwiedziony białą linią wyrażającą zniewolenie i ograniczenie swobody,odczuwane przez artystę. Zwróćmy uwagę na ręce, które prawie znikają od łokci w dół. W paradoksalny sposób sugerują one ukrytą energię. Malarz przedstawia nam siebie jako nieszczęśliwego, niewypierzonego młokosa. Obraz, który może wydać się zbyt osobisty, na swój histeryczny sposób wyraża jednak w pełni lęki i obawy, jakie często targają bardzo młodymi mężczyznami."


Egon Schiele, austriacki  ekspresjonista przełomu XIX i XX wieku, rozwijający się pod skrzydłami samego Klimta do Klimta nawiązuje i Klimta odrzuca, jakby podążając gdzieś w stronę Muncha, może van Gogha... Żyje zaledwie 28 lat, jest oskarżany o szerzenie pornografii, a ja wpatrując się w jego obrazy widzę tak zaskakująco dużo siebie, dużo tragicznej historii XX wieku. Jednak tym razem nie chodzi o słowa. Przy nim słów nie może być za dużo.











2 komentarze:

  1. Uwielbiam Schielego, drugi i ostatni rysunek mam w formie zakładek (przywiezione z Wiednia), ostatni też wisi gdzieś w rodzinnym domu na ścianie. Ale sprawdź jeszcze innego jego rysunki, bo nie tylko te akty tworzył.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście znam też jego inne rysunki (szczególnie, że i tutaj za wiele aktów nie ma), tylko po prostu, pokazałam te moje ukochane i które mają dla mnie większe znaczenie. A z tych nieczłowieczych chyba najbardziej kocham jego drzewa. ;)

      Usuń