Wreszcie nadszedł czas na, gdy mogę sobie siąść nie myśląc o tym, co jutro jest niezbędnego do zrobienia, co jeszcze dziś muszę wypełnić, choć wcale nie mam ochoty. Wakacje, wreszcie, po raz pierwszy chyba aż tak wyczekiwane wakacje. I w wakacyjnym nastroju postanowiłam stworzyć stos. Na najbliższe dwa długie, niezapomniane miesiące, które chociaż po części będą wypełnione książkami.
Pierwsze zdjęcie to lektury przeznaczone do domowego użytku. Bo na pewno co najmniej miesiąc spędzę we własnym ogrodzie, na własnej huśtawce. I wtedy też będzie czas na czytanie książek, które strasznie chciało się od zawsze przeczytać, ale wymagały one skupienia i uwagi lub chociażby dłuższej chwili.
"Opowieści sieroty" M.C.Valente (strasznie lubię Nieśmiertelnego tej autorki, a mówi się, że ta książka jest jeszcze lepsza)
"Pani Bovary" G.Flaubert (klasyka i takie inne, choć ja czytam przede wszystkim, by zobaczyć, jak to autor poradził sobie z wniknięciem w umysł kobiecy)
"Nie ma ekspresów przy żółtych drogach" A.Stasiuk
"Lolita" V.Nabokov
"Rzeźnia numer pięć" K.Vonnengut
"Gra o tron" G.R.R.Martin (po rozmowach ze znajomym, który jest wielkim fanem, doszłam do wniosku, że lepiej zacząć od książki niż serialu. Więc zaczynam)
"Mistrz i Małgorzata" M.Bułhakow (jedna z tych książek, do których bardzo chcę wrócić. I chyba w te wakacje mi się uda)
"Lśnienie" S.King (moja pierwsza straszna książka Kinga. Po prostu, chcę zobaczyć, czy będę się tak bała, że zamknę ją w lodówce ;))
"Martin Eden" J.London
Drugi stos jest jeszcze bardziej niedopracowany niż pierwszy. Oto jest baza książek (która zapewne będzie się zmieniać z upływem dni) przeznaczonych na podróże i dni w trakcie których do nas przyjadą podróżni, co będzie oznaczało bardzo mało czas lub też bardzo mało ciszy lub też długie jazdy samochodem, podczas których jest niezbędne coś co cię natychmiast wciągnie.
"Halo, pan Bóg? Tu Anna" Fynn (ta maleńka książeczka jest już zaczęta, jednak co jakiś czas z dziecięcą radością sobie do początków wracam)
"Moja rodzina i inne zwierzęta" H.Durrell (czyli zabawne gawędy o przyrodzie i nie tylko, co jest lekturą strasznie miłą i zazwyczaj podnoszącą na duchu)
"Boczne drogi" J.Chmielewska (Chmielewska oczywiście będzie podstawą podróży, bo w samochodzie czyta się ją świetnie. Więc zapewne na jednej książce się nie skończy)
"Za wszystko trzeba płacić" A.Marinina
"One day" D.Nichollas (czytałam, jednak kto nie lubi wracać do takich opowieści?)
"Słuchając pieśni wiatru. Flipper roku 1973" H.Murakami
*"Fangirl" R.Rowell (mam na telefonie, lecz też wlicza się w stos podróżny, bo wydaje się świetnie pasować do niewygodnych siedzeń pociągu)
Na sam koniec dwa wspaniałe kawałki. Obydwa ze "Wstydu" o którym staram się napisać, choć coś mi nie wychodzi. Ale kiedyś pewnie wszystkie słowa dojrzeją i tekst też się pojawi. A szkoda by było, gdybyście wcześniej je ominęli. Chociaż, pewnie obydwa znacie. W różnych wykonaniach.
Pierwsze to Bach i Glenn Gould (dawno nie słuchałam Wariacji Goldbergowskich, a tu oglądam sobie ten film i takie zaskoczenie - zaczarowało jak za pierwszym razem, kilka lat temu).
Drugie to wykonanie wesołej piosenki, kojarzącej się przede wszystkim z Sinatrą, czyli New York, New York. W tym filmie po raz pierwszy Carey Mulligan pokazała jak smutna może być to piosenka. Wspaniałe.
Miłego popołudnia!



Własny ogród, własna huśtawka i własne książki są tym, czego aktualnie potrzeba mi do szczęścia. Tobie jak widać też :)
OdpowiedzUsuńZdecydowanie. A jak to wszystko przychodzi, aż trudno uwierzyć, że może być tak miło :p
UsuńOj, tak, ogród i huśtawka to jest to.
UsuńMnie Pani Bovary trochę rozczarowała, więc uwaga. Ale polecam słuchowiska Polskiego Teatru Wyobraźni!
I gratuluję Chmielewskiej. Boczne drogi są fantastyczne!
Za Polski Teatr Wyobraźni dziękuję, strasznie lubię bajki na dobranoc ;)
UsuńZ "Bocznymi drogami" miałam kiedyś nieprzyjemne starcie, więc zobaczymy, jak będzie teraz...
MiM muszę w końcu przeczytać, może teraz się uda, leży na półce od dawien dawna i czeka. ;) Grę o tron planuję sobie dopiero na przyszłe wakacje, King to jeszcze dalsza przyszłość, a na Murakami`ego (nwm jak się odmienia:D) jeszcze znajdzie się czas. Kiedyś.
OdpowiedzUsuńWAKACJE! ♥
Na "Mistrza i Małgorzatę" najlepiej jest mieć dużo czasu, wtedy aż czuje się, jak się cieszy tą lekturą :p
UsuńOch, ile świetnych książek! <3 "Lolita", "Mistrz i Małgorzata", "Gra o tron" oraz "Lśnienie" od dawna są na mojej liście :) Czytałam chyba jedynie "Martina Edena". Miałam jakieś 11 lat i pamiętam, że bardzo mnie wtedy poruszył. Do tej pory kojarzę, o co tam chodziło :)
OdpowiedzUsuńŻyczę przyjemnej lektury!
Ja "Lśnienie" nawet już wyłożyłam na stolik, by zacząć czytać, ale przyznam, że boję się nawet zacząć. Więc chyba plany trochę odciągnę i coś innego poczytam. Taka Gra o tron źle nie wygląda. ;)
UsuńA Martina Edena już się nie mogę doczekać. Jak chyba każdej z tych książek ;)
Dziękuję!
Dużo ciekawych książek przed Tobą, miłego czytania! :)
OdpowiedzUsuńDziękuję ;)
UsuńMoje wakacje będą zdecydowanie zaczytane! Właśnie jestem w trakcie kompletowania specjalnego stosiku :)
OdpowiedzUsuńTo życzę pięknego stosiku książek i dłuuugich wakacji ;)
UsuńAle Ci zazdroszczę tego ogródka i huśtawki... Może kiedyś się dorobię ;) Na razie mam balkon... W każdym razie: czytaj, wypoczywaj, łykaj słońce, baw się - od tego są wakacje :)
OdpowiedzUsuńI wzajemnie :)
UsuńOOOOO genialne książki na wakacje. Mi udało się z wymiany zdobyć "MiM" oraz "Lolitę" :) Bardzo ciekawa jestem "Pani Bovary" oraz twojej opinii na temat mojego ukochanego "Lśnienia" :P
OdpowiedzUsuń