| źródło |
Wiecie jak to jest, gdy emocje i legendy narastają wokół danego tytułu. I potem w jak dziwny sposób owe powieści się bronią. "Szklany klosz" zrzucił z siebie wszystkie słowa, którymi zwykli śmiertelnicy określają samotność, depresję, obłęd, chorobę psychiczną, zagubienie, niezrozumienie... Długo mogę wymieniać ja, długo możesz wymieniać i ty, dobrze o tym wiemy. Sylvia Plath tego nie robi.
Sylvia Plath opowiada. W przejmującej pierwszej osobie. O zwykłych czynnościach ambitnej dziewczyny, która z prowincji trafia do Nowego Jorku i która kok po kroku wpada w depresję co kończy się próbą samobójczą. Zresztą, to wiemy.
Zaskakują nas te proste zdania i proste czynności opisywane w książce. Zaskakują i wręcz bolą nas kolejne przemyślenia. Sama częste przerywanie lektury zrzucałam na karb e-booka, jednak z perspektywy czasu widać, jak po prostu czasem bolały myśli i słowa, by kontynuować lekturę.
A żeby ją ocenić, chociaż w jakimś stopniu? Pierwsze czytanie siłą rzeczy pociągnie za sobą drugie, tego jestem pewna. Na razie trawię, potem będę rozkładała, po raz kolejny ważyła i przekładała te słowa, których zabrakło i których było za dużo. I zapewne nigdy nie uda mi się napisać nic więcej.
Bo teraz już nie jest ważne, czy ja polecam, czy jak na mnie oddziałuje ta książka. Jestem pewna, że niektórzy nie wytrzymają, przejdą obojętnie czy podobnie jak ja, będą ważyć wszystko w sercu. I więcej słów nie potrzeba w tym momencie...

Chyba najlepiej można tę ksiązkę, jej przesłanie, zrozumieć w dni takie jak te: szare, zimne i deszczowe. Czytałam "Szklany klosz" wiosną, gdy Polskę męczyły ulewy i byłą to idealna pora na poznanie tych słów, tych emocji. W słoneczny dzień chyba nie dałabym rady przez to przebrnąć.
OdpowiedzUsuńW słońcu czytałam "Złodziejkę książek" i tu czasem miałam problem z wczuciem się w klimat... Chociaż na przykład letnie noce, gdy samemu siedzi się w pokoju, mrok za oknem... - pasuje idealnie.
UsuńNie czytałam tej książki, ale skądś kojarzę imię i nazwisko autorki. Tylko skąd? Gdzieś mi się ukryło w podświadomości. Coś mi świta, że była wzmianka w pewnej innej książce, ale może się mylę.
OdpowiedzUsuńTo trochę chyba taka lektura na obecny czas. Zimno, szaro - typowa jesień, więc i książka musi być w klimacie...
Odnośników do literatury Sylvii Plath jest całe mnóstwo. Ostatnio odkryłam, że nawet jedna z bohaterek "Zakochanej złośnicy" (czy jak kto woli: 10 i hate abaut you) czytała "Szklany klosz", chociaż przy pierwszym oglądaniu w wieku lat nastu (bo kto tego nie oglądał? ;)) nie zauważa się takich niuansów...
UsuńPrzeczytam na pewno, może niedługo, może trochę później, "I więcej słów nie potrzeba w tym momencie...".
OdpowiedzUsuń:-)
UsuńKoniecznie do przeczytania... "Szklany klosz" tak jak mówisz - obrósł legendą, żal nie znać.
OdpowiedzUsuńJednak niektóre książki stają się legendarne, a jednocześnie, nie przemawiające w XXI wieku. Ten uderza cały czas w czułe punkty...
UsuńKoniecznie muszę przeczytać. Właśnie jestem po skończeniu strasznie wyczerpującej emocjonalnie książki - one najbardziej dają do myślenia...
OdpowiedzUsuńA zdradzisz, co Ty ostatnio czytałaś? Tego opisywanego na blogu Schmitta? ;)
UsuńCzytałam dwukrotnie, na pewno wrócę do tej książki.
OdpowiedzUsuńMnie niezwykle, od wielu lat, fascynuje Sylvia Plath, jej życie, dlatego zaczytuję się w książkach, które jej dotyczą...
Oprócz jej książek (boleję cały czas nad dostępnością w Polsce...) co jeszcze być poleciła, co czytałaś?
UsuńSylvia jest, niestety, autorką tylko jednej powieści. Poza tym mamy wiersze i "Dzienniki".
UsuńCiekawa jest zbeletryzowana biografia Plath "Przezimowanie" Kate Moses. Polecam również Diane Middlebrook "Jej mąż. Ted Hughes i Sylvia Plath".
Pośrednio Sylvii dotyczy również biografia Asii Wevill "Femme fatale".
Czasami właśnie te proste słowa mówią najwięcej. Przejmująco napisałaś o tej książce.
OdpowiedzUsuń:-)
UsuńCzytałam na studiach i domyślam się, jak bardzo różniłoby się czytanie teraz od czytania wtedy - bolałoby bardziej... .
OdpowiedzUsuńMożliwe... chociaż zawsze mówią, że dorastanie boli najbardziej. A już splecione z taką lekturą...
UsuńJa czytałam "Szklany klosz" gdy jeszcze zadne "legendy" na jego temat nie byly mi znane. Ksiażka znaleziona przypadkiem w bibliotece, idealna na wakacyjny wyjazd dla nastolatki, taka miala byc i w gruncie rzeczy byla. Juz wtedy rozumialam ta nieznaną mi Sylvię aka Ester, a teraz to się tylko potwierdza.
OdpowiedzUsuń