sobota, 5 października 2013

Qulturanki #1


...czyli co czytać, gdy opadają liście.
Oczywiście, żaden mól książkowy nie był by sobą, gdyby nie miał już założonej z góry listy książek na jesień. Moje też leżą równiutko ułożone na stoliku, czasem coś tam dochodzi, czasem coś odchodzi, jednak trzon jest niezmienny. I klimat się nie zmienia. 

Przede wszystkim, trochę klasyki.
Opasłej, pięćset stron minimum, może być melancholijna czy też pełna uczuć i emocji targającej bohaterów.
Jane Eyre C.Bronte- idealna na jesienne wieczory, miłosna, czasem spokojna, jak ocean przed burzą, książka, nad którą płakał Tharackrey, książka, która mnie osobiście urzekła i o której zawsze myślę z pewnego rodzaju nostalgią. Piękna warsztatowo, piękna wartościowo, jednak przede wszystkim, piękna emocjonalnie. Gotycka, wiktoriańska, mroczno-słodka.Jak zwierciadło. Każdy odbiera ją inaczej.
-tak pięknej okładki w Polsce jeszcze się nie doczekała, jednak ostatnio MG ją wznowiło i przetłumaczyło na nowo (nie omieszkam się przy okazji porównać ze znanym mi przekładem pani Świderskiej).
Prócz tego: Przeminęło z wiatrem M.Mitchell, Duma i uprzedzenie J.Austen, Mała Dorrit C.Dickens, Błękitny zamek L.M.Montgomery (Północ i południe E.Gaskell*)

Noblistami nie pogardzimy.
Niedoszłymi noblistami również.
"Norwegian Wood" H.Murakami - Zły Ludź krzyczał na mnie, że nie od tego się zaczyna przygodę z Murakamim. Że to całkowicie inny Murakami.
Całkowicie może nie, jednak inny jest. Nie idealny, nie tak dobry jak "Na południe od granicy...", trochę za bardzo erotyczny, ale mimo wszystko sama chętnie przeczytałabym go jeszcze raz, w jakieś deszczowe popołudnie. Przy muzyce Beatlesów.
-przy okazji przypominam, że już niedługo przyznanie Nobli w kategorii literatura. I Murakami znowu jest murowanym faworytem. Wraz z panią Oates (kibicuję obydwojgu). Ale przepowiadają, że nagroda powędruje do Afrykańczyka. Zobaczymy.
Prócz tego: inspiracji szukamy tu. (Saga rodu Forysate'ów J.Galsworthy, Wszystkie boże dzieci tańczą H.Murakami)


Miło, szybko, jakby nie jesiennie.
Czyli trochę literatury kobiecej. Taki podpunkt być musi, gorzej z wypełnieniem. Kompletnie nie umiem polecać literatury kobiecej. Może wy coś polecicie? A ja przejdę do ukochanych biografii?
Jednak najpierw nie omieszkam wspomnieć, że mi osobiście marzy się ta, typowo kobieca książka. W dodatku od zawsze (czyli poprzedniego roku, kiedy to zobaczyłam ją w katalogu Weltbild). Zbiera miłe, zachęcające recenzje, tematyka też niebanalna, po prostu "Między nami" C.Cleave
-prawa do ekranizacji wykupiła Nicol Kidman. Tylko jeszcze nic z tym fantem nie zrobiła...



Przez ramię.
Biografie czasem są wścibskie. Ale zazwyczaj są po prostu strasznie inspirujące.
"Pasja życia" I.Stone - świetna. Pełna, trochę szalona, inspirująca, literacko majstersztyk, wciągająca, Kocham van Gogha, teraz jeszcze bardziej. I podziwiam całym sercem. Jak i Irvinga Stone'a.
A co lepsze, większość też się zakocha. I zacznie podziwiać. Na jesienne, impresjonistyczne wieczory obowiązkowa.
-jest, jest tez ekranizacja. Troszkę demonicznie się zapowiada, obawiam się ją oglądać.
Poza tym: "Poniedziałkowe dzieci" P.Smith, "Blondynka" J.C.Oates, "Queen. Nieznana historia" P.Hince (Charlotte Bronte i jej siostry śpiące E.Ostrowski)

Tolkien i Lewis muszą być!


"Dopóki mamy twarze" C.S.Lewis - w pięknej, jesiennej okładce i treści zabierającej nas daleko w podróż, nie tylko uczuciami. Otoczenie się zmieni, jednak i myśli ulegną przemianie. Lubię za to Lewisa.
Poza tym: Opowieści z Narnii C.S.Lewis, Silimarilion J.R.R Tolkien, "Listy" J.R.R.Tolkien (Rudy Dżil i jego pies J.R.R.Tolkien)





*tytuły podane w nawiasach, to książki, które ja tej jesieni czytam w ramach mego stosu z danej kategorii

Traktuję to jako pilota Qulturanek. Czy ta akcja zaistnieje zależy tylko od waszej reakcji...

44 komentarze:

  1. Wyobraź sobie, że napisałam okropnie długi komentarz, w punktach, ze wszystkim, co powinno zawierać się w dobrym komentarzu i... Zamknęłam kartę. Załamujące, doprawdy.
    Czyli będzie skrót wszystkiego.
    1. Skoro w nawiasach są książki do przeczytania, to przeczytałaś Sila! I jak, i jak, cudownie, prawda?!
    2. Bardzo podoba mi się ten post. Bardzo, bardzo
    3. Teraz powinno być o Noblu i Murakamim, ale M. krzyczy z dołu, że mam wychodzić. Ja się jeszcze nie spakowałam oczywiście.
    4. Wiem, wiem, miał być mail. Ale siedziałam wczoraj do najczarniejszej nocy nad zadaniami z chemiii i wypracowaniem z polskiego. Efekt: zasypiam na stojąco i muszę wziąć ze sobą ksiąki, pióro i papier w linię.
    Ale w niedziele wieczorem będzie!
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to znaczy, że on sobie leży nieprzeczytany. Też w stosie, bo oczywiście nawiasy nie zawierają całego mojego wielkiego stosu, którym podzielę się kiedy indziej. Albo się nie podzielę, bo ostatnio pałam wielką niechęcią do stosów, nie wiem, co do takiego blogowego powinnam włożyć... :p
      Miłego wyjazdu! Zazdraszczam strasznie!:*

      Usuń
  2. ♥ Przeminęło z wiatrem ♥ Duma i uprzedzenie ♥
    A ja powiem szczerze nie zastanawiałam się jeszcze nad swoimi typowo książkowo jesiennymi planami, ale teraz... hm. Na pewno muszę kupić i przeczytać "Szukając Alaski", bo na premierę tej książki czekam od bardzo dawna. Na pewno chcę doczytać "Ostatnią piosenkę" Sparksa, która jakoś mi nie idzie, a taki zachwyt panuje nad twórczością tego autora, że pasowałoby znać. Oprócz tego chcę zaznajomić się bardziej z klasyką, przeczytać "Powrót króla" Tolkiena. A dalej nie wiem, będę czytać to co wpadnie mi w oczy. Jak zawsze zresztą.
    Postaram się skorzystać z książek, które przedstawiłaś w tym poście i coś z nich przeczytać. :) A Tobie życzę powodzenia w realizowaniu swoich planów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Szukając Alaski" też jest w moich dalekich planach, gdy już ponadrabiam te takie, leżące od roku albo nawet dwóch. Szczególnie, że tak ładnie Greenowi wyszła "GNW", a lubię klimaty "Szukając Alaski". Green nie zmieścił się w zestawieniu, bo nie uwzględniłam w ogóle powieści młodzieżowych i dziecięcych. Nadrobi się to kiedyś... ;-)
      Ech, Sparksem przestałam się już przejmować - "Ostatnią piosenkę" przeczytałam i to wcale nie sprawiło, że mogę teraz powiedzieć, że znam książki tego autora. A że czytało się miło, ale dawno, a teraz w takich nie gustuję, to sobie odpuściłam i po prostu nic o nich nie wiem. Tylko, że podobnież są strasznie schematyczne i do płakania.
      "Powrót króla" - piękny, osobiście uwielbiam :-) Ale jak całego Władcę...
      Prócz Silimarillionu czytałam wszystkie (no dobra, Listy są w połowie... :p) książki z polecanych, i mogę je wciskać godzinami wszystkim. :-)

      Usuń
  3. Ja również tej jesieni więcej sióstr Bronte, "Przeminęło z wiatrem" także bym chciała, ale nie wiem czy starczy mi czasu, z tej bardziej kobiecej to w końcu chciałabym wstąpić do "Cukierni pod Amorem", a z biografii zapewne znów jakiś piłkarz. Poza tym czeka i mnie Austen, Dickens, Wilde, ale to bardziej z obowiązku (choć taki obowiązek do przyjemności należy).. Lewisa chciałabym poznać, a Narnia czeka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi sióstr Bronte zostały jeszcze dwie książki, no i pani Gaskell, ale... nie wiem, jak to będzie z siostrami, pani Gaskell ostatnio troszkę mnie irytuje. Wyznanie miłosne w połowie książki... Zaczynam mieć awersję? Zobaczymy.
      Wiesz co, fajnie masz na tych studiach. I fajne książki każą ci czytać... Też tak chcę.

      Usuń
  4. Ja po typowo letnich lekturach, czyli mniej ambitnych????, na jesienne wieczory postawiłam na bardziej ambitną lekturę. Na pewno znajdę czas na "Moją Cesarzową" Da Chen. Chciałabym zaczytać się w książce Murakiego, o której wspomniałaś, ale czy mi się uda? Czas pokaże.
    Na pewno będzie kilka książek wybranych pod wpływem impuls....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja o "Mojej cesarzowej" nie słyszałam za wiele dobrego, jednak mam nadzieję, że Tobie się spodoba.:-) U mnie oczywiście też będzie kilka książek wybranych pod wpływem impulsu. Jak zawsze... ;-)

      Usuń
  5. Ja chyba nawet nie będę robiła sobie planów na październik, gdyż wiem, że nic z nich nie wyjdzie. Zero czasu wolnego, zero czytania, zero książek :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak źle? Nie może być... Ostatecznie troszkę szkoły można sobie odpuścić... ;-)

      Usuń
  6. No, no, niezły pomysł na takie Qulturanki. Takie polecanki na daną porę roku, tak? :-). Ja nie wiem jeszcze, jak to z moimi planami wyjdzie. Muszę wyszarpywać czas spomiędzy godzin spędzanych w szkole, a tych spędzanych na odrabianiu prac domowych i nauce w domu (z nauką gorzej, bo chęci nie ma, za to materiału przybywa, a trzeba się starać o dobre oceny)... U mnie na razie "Jesienna miłość" i "Pan Tadeusz", poza tym jeszcze terminy od wydawnictw mnie "gonią", więc trzeba je nadrobić. Ale te dwa tytuły, które wymieniłam, to naraźniejszy (hehe, podkreśliło mi, nie ma takiego słowa :D), no dobra, teraźniejszy, must-have do czytania. Wspomnę, że "Pan Tadeusz" to lektura, ale aż taka zła nie jest! Fajnie się czyta na dobranoc siostrze na głos i to nic, że ma ona trzynaście lat :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, myślę, że Qulturanki to będą po prostu przeróżne tematy okołoksiążkowe. A jak wyjdzie, zobaczymy.
      Ja niestety, jeszcze nie jestem porządnie zorganizowana i czasami, albo idę do szkoły kompletnie nieprzygotowana, albo spędzam całe wieczory na nauce. Jednak mam nadzieję,że w październiku w końcu się to usystematyzuje. No i trzeba wszystkie cele ogarnąć... ;-) Mnie "Pan Tadeusz" czeka dopiero za rok, więc spokojnie sobie czekam...

      Usuń
  7. Tolkien i Lewis jak najbardziej pasują na jesienny wieczór... Książki tych autorów jakoś tak... wpasowują się w tę porę roku. ;D Jesienią lubię też czytać Musierowicz lub wracać do ulubionych książek. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tolkien i Lewis zdecydowanie wpasowują się w każdą porę roku. A ja mam jeszcze nie czytaną Musierowicz, już się cieszę... :-)

      Usuń
  8. A ja mam ochotę na Muminki w październiku, chociaż nie... Lepiej w listopadzie. :)
    Natomiast z wymienionych przez Ciebie jesiennych książek zamierzam przeczytać w tym miesiącu "Jane Eyre".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w listopadzie zdecydowanie. Ja sobie muszę kupić tę książkę wreszcie na własność, cudowna jest:-)
      A JE polecam z całego serca.

      Usuń
  9. "Norwegian wood" jest nie mniej erotyczne niż "Na południe od granicy" (tak do końca to nie wiem, jak to wygląda w tej książce, ale "Norwegian wood" opływa w takie sceny). A, widzisz, nie mam żadnej listy...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... Czy ja wiem? Chociaż fakt, "Na południe..." też jest okraszone erotycznymi scenami, ale jakoś aż tak to tam nie przeszkadza i nie nie-pasuje.;-)

      Usuń
  10. Coś mi się wydaje, że i ja niedługo spotkam się z Murakamim.
    Tragiczna sprawa - nie mam swojej listy książek na jesień. Czytam, co mi jeszcze pozostało, co mam pod ręką, co akurat wypożyczę. Chyba jednak zrobię tę listę...
    W sumie mam ochotę przypomnieć sobie Władcę Pierścieni :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Władca zdecydowanie na każdą pogodę!
      Moja lista się tworzy, chociaż kilka książek (jak pisałam w poście) już się tam znalazło. Więc teraz nic, tylko czytać, czytać, czytać... :-)

      Usuń
  11. Pięknie napisałaś o Jane Eyre (muszę w końcu jakąś ekranizację obejrzeć...), chociaż ja na jesienne wieczory preferuję Wichrowe Wzgórza. I chyba sobie jeszcze raz przeczytam Przeminęło z wiatrem, bo tak ostatnio zatęskniłam za Rhettem i Scarlett, a oglądanie po raz setny filmu przestaje mi wystarczać...
    Mam Norwegian Wood i właśnie kiedy kupowałam, to sobie myślałam, że zostawię na jesień (jak ten czas szybko leci...). Więc chyba czas przeczytać. I też to będzie moje pierwsze spotkanie z Murakamim, już nie mogę się doczekać.
    Pasja życia również czeka na półce. Ciekawa jej jestem, tym bardziej, że ostatnio jeszcze bardziej polubiłam Van Gogha. Nawet mam taką śliczną zakładkę do książek z Słonecznikami z National Gallery. Chociaż samych Słoneczników nie widziałam, bo akurat nie było, ech. I Poniedziałkowe dzieci też czekają, zapowiada się świetnie.
    A za tego Lewisa to się muszę w końcu zabrać, bo na razie mam za sobą tylko Opowieści.
    Ściskam.:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też muszę w końcu jakąś obejrzeć, ale trochę się boję... Z drugiej strony całkiem lubię bezwyrazową i prawie brzydką, a w tej brzydocie piękną Mię... No i oczywiście serial BBC...
      Za Scarlett jeszcze nie tęsknię, jeszcze przeżywam to, jak rok temu skończyła się ta książka...
      U mnie Pasja strasznie długo czekała, ale była cudowna. Wiesz, ty z takimi lekturami będziesz miała cudowną jesień!
      :*

      Usuń
  12. Po tych kilku tytułach, jakie znam, resztę biorę w ciemno.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ostatnio obejrzałam film BBC- "Jane Eyre". Byłam zachwycona i od razu pobiegłam do biblioteki! Książka teraz czeka na swoją kolej ;) Nie mogę się doczekać jesiennych wieczorów w jej towarzystwie :) Świetny post!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie film BBC (i nie tylko) mam w planach). Od ponad roku. Tylko chyba troszkę za bardzo boję się rozczarowania i w ogóle tych klimatów. W książce to co innego...

      Usuń
  14. Dopóki mamy twarze" C.S.Lewis - coś dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Droga Mery!

    Jakie zmiany zastałam tu u Ciebie! Na widok nagłówka "odchodzę" zrobiło mi się smutno, bo naprawdę by mi Ciebie brakowało. Jednak widzę, że Gwiazdowy gościniec to część pewnego rozwoju i niesamowicie się cieszę, że nadal się będziesz dzielić wrażeniami. Sama byłam jakiś czas temu w podobnej sytuacji, więc Cię rozumiem :)
    Bardzo miło poprosiłaś o pocztówkę z Paryża i mam! Mam ją dla Ciebie :) Szczerze pisząc zdjęcie jest nielegalne, gdyż w całym muzeum d'Orsay obowiązywał zakaz fotografowania (Niedorzeczny! W Luwrze jest prawidłowy - zakaz flesza), ale mam nadzieję, że moja wyłączona lampa błyskowa nie uczyniła zbyt wielkiej krzywdy obrazom. Właśnie piszę posta :)
    Na mojej jesiennej liście dominują lektury - kłania się rozszerzony polski, (około) 26 pozycji. :) Lubię klasyki, ale przeczuwam przeładowanie ambitnymi książkami. Mam nadzieję, że jakoś uda mi się dołożyć kilka tomów, tak dla przyjemności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmiana otoczenia czasem na dobre wychodzi, szczególnie, że troszkę się będzie zmieniało tutaj, już mam pomysły na różne takie, z grafiką włącznie. A Kraina będzie odpoczywała, spała, egzystowała w pamięci...
      Aaa, to ja zaraz idę do Ciebie. Będzie z van Goghiem pocztówka! :-)
      No i trzymam kciuki za przyjemne lektury. Nawet gdyby były jednocześnie obowiązkowe.

      Usuń
  16. Moje jesienne plany przedstawiają się dość nieciekawie - pewnie będę skazana na spędzanie wieczorów z podręcznikiem z ręce. Mam jednak skrytą nadzieję, że uda mi się znaleźć choć chwilkę na ciekawsze lektury.
    Klasyka oczywiście musi być! Ja w planach mam "Rok 1894" (o czym już z resztą wiesz). Może jeszcze uda mi się przeczytać coś sióstr Bronte...? Zobaczymy jak to czasowo wyjdzie.
    Oo, właśnie! Nobliści! Ja jeszcze nic, a nic Murakamiego nie czytałam! Muszę koniecznie się wybrać do księgarni, albo raczej do biblioteki (powód wiadomy - brak pieniążków na książki doskwiera).
    Hmm... literatura kobieca, powiadasz? No tak, rzeczywiście przydałoby się coś przeczytać z tego gatunku. Ale zupełnie nie mam pomysłu co... Może zamiast powieści z literatury kobiecej przeczytam na kolejny tom Jeżycjady... Trzeba jeszcze nad tym pomyśleć.
    I biografie. W planach mam "Poniedziałkowe dzieci". Zobaczymy, czy mi się spodoba....
    Lewis i Tolkien. Ich nie może zabraknąć. W planach mam dokończenie "Końca człowieczeństwa", a jeżeli się uda to także "Silmarilion".
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja chyba znowu pójdę nieprzygotowana do szkoły. Tak mi się nie chcę i tak muszę jednocześnie... :p Ty nie marudź z tym gimnazjum, to co za rok będziesz miała. Masakra, kto widział przygotowywać się na każdą lekcję?! Ale dobra, nie żeby nie było, uczę się, tego co mi potrzebne, nawet biologię umiem i rozumiem (nikt mi nie mówił, że ona taka ciekawa!).
      Murakami jeszcze noblistą nie jest. Ja na razie sobie innych nadrabiam. A Murakamiego tak na marginesie, bo go lubię coraz bardziej i liczę, że wygra tego Nobla wreszcie.
      Ja już Jeżycjadę mam za sobą, za to ostatnio mam literaturę kobiecą,dokładnie "Ukryte godziny" na półce. Zobaczymy, jak wypadnie.
      Fajne masz te plany, zresztą, to już wiesz. Poniedziałkowe dzieci polecam wszystkim i cały czas. A Silmarillion i na mnie czeka...
      :-)

      Usuń
    2. Ej, ej, jak to ci nikt nie mówił? Ja mówiłam, że biologia jest ciekawa! (Aktualnie mój ulubiony przedmiot, mimo codziennych kartkówek).
      I rzeczywiście nie da się przygotowywać się na każdą lekcję. Chociaż ja to teraz mam dziesięć przedmiotów, w tym wf, religię i historię :D
      A co do Murakamiego: on tyle razy już tego Nobla dostawał, że szczerze wątpię...

      Usuń
    3. Ty??? Nie byłabym taka pewna, chociaż... :p
      Murakami: no wiem, ale co z tego, i tak mam nadzieję.:D W tym roku podobnież jakiś Afrykanin ma być... Pożyjemy, zobaczymy.

      Usuń
    4. Pewnie, że ja, a któż by inny? Może się jeszcze na bio -chem przepiszesz? :p W ogóle ciekawa jestem, jakie macie podręczniki do tej biologii...
      Może być i Afrykańczyk, i tak baaaardzo mało czytam tych noblistów. I w większości mnie nie przekonują niestety. Ubiegłorocznego omijam z daleka w bibliotece. Inni zresztą też, jego książki zawsze stoją na półce. Stan nienaganny.

      Usuń
    5. Nie, jakby co, to na humana. Zastanawiam się cały czas... Podręczniki do biologii? Na razie z nich za wiele nie korzystamy, krzyżówkowanie w toku :p To jak matma, tylko na poziomie podstawowym.

      Usuń
  17. Same świetne książki :) A Murakamiego uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Murakamiego dopiero powolutku poznaję. Potrzeba mi teraz takich książek...

      Usuń
  18. Do ostatniej kategorii dodałabym Lois Lowry z książką "Dawca". A co do van Gogha jeśli myślę o tym samym filmie to nie bój się tylko oglądaj. Co prawda widziałam lata temu ale pamiętam, że był świetny. Mam nadzieję, ża pamięć mi nie szwankuje. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie znam "Dawcy" (zaraz zerknę w internety...).
      Jakiego van Gogha oglądałaś? Mi na filmwebie wyskoczyło coś również o tytule "Pasja życia"...

      Usuń
  19. Bardzo zacna lista;) Jeżeli chodzi o literaturę kobiecą, tez nie bardzo wiedziałabym co polecić. To nie do końca moje klimaty;) Ale dorzuciłabym tutaj "Atlas chmur", który właśnie czytam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Atlas chmur" jest taki strasznie trudny do przypisania do którejkolwiek z pór roku. I jednocześnie jest świetny. Uwielbiam go.

      Usuń
  20. Podoba mi się ta akcja bardzo:) Zgadzam się, że "Jane Eyre" to świetna lektura na jesień, bardzo zresztą mi się z tą książką wichury i deszcze kojarzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też! I pamiętam, w takich okolicznościach ją czytałam. Straszne wichury listopadowe...

      Usuń
  21. Bardzo podoba mi się taki pomysł. Akurat podczytuję "Jane Eyre", a cała lista bardzo inspirująca :) W ogóle dopiero odkryłam Twój blog, ale bardzo mi się tu podoba - jest klimat! Dodaję do ulubionych i zapraszam też do siebie.

    OdpowiedzUsuń