...czyli zaczynanie od końca nie jest złe.
Zapewne każdy jest świadom, że Sherlock Holmes, postać kultowa, otoczona czcią przez wszystkich fanów literatury (nie tylko wiktoriańskiej) w odróżnieniu od innych postaci z tego okresu, wręcz cudownie znalazła się w nowej rzeczywistości albo też tę rzeczywistość wręcz tworzy.
Sherlock Holmes - wielki detektyw.
Z taką informacją w głowie człowiek się po prostu rodzi. To jest zapisane w nas i nie ma co z tym walczyć. Można tylko obserwować jakie miejsce znalazł on sobie w popkulturze i jak inspiruje kolejnych twórców. Pomijając wyświechtanego dr House'a (tak, kochamy go wszyscy, jednak kolejne porównywanie go z Holmesem staje się po prostu nudne), wszelakich detektywów Monków i mu podobnych, skupmy się na dziesiątkach wiernych ekranizacji*.Było ich wiele, ostatnio pojawiły się trzy głośniejsze: Sherlock Holmes z Iron Manem w roli głównej, Sherlock rodem z BBC i Elementary.
A że na jesień to tylko kryminały, dziś będzie o Elementary.
Wbrew pozorom, większość bloggerów aż tak tematem nie zainteresowanych, bądź też po prostu nie cytująca z pamięci różnych partii dialogowych, z różnych angielskich seriali, z aprobatą przyjęła pojawienie się na rynku nowego Sherlocka. Albo przeżyli szok (względnie dwa), i jeszcze w nim (nich) trwają.
Pierwszy szok dotyczył głównej zmiany w fabule - John Watson przemienił się w Joan Watson. Dużo było spekulacji, czy to może zmiana na lepsze, czy raczej nie. Trudno to określić, trzeba natomiast przyznać, że Liu świetnie wczuła się w rolę jej daną. Problemem może być jedynie fakt, jaką rolę jej dano. Joan jest towarzyszem trzeźwości i hojnie opłacana przez ojca Sherlocka Holmesa, żyje ze swoim pacjentem prowadzając go od czasu do czasu na spotkania grup. I to jeszcze nie problem, doszłam do wniosku, że nawet to dobrze rozwiązane zadanie (niestety, taki towarzysz w pewnej chwili musi odejść - beznadziejne wytłumaczenie i zastąpienie w połowie sezonu...), jednak Watson już w pierwszym odcinku wydaje się miejscami mądrzejsza od Holmesa. A do tego nigdy nie powinno się dopuścić!
Zagadki kryminalne - poziom marny, trudno doszukać się powiązań z pierwowzorem. W dodatku, z serialu kryminalnego, robi nam się typowy serial kryminalno-obyczajowy. Morderstwa i inne takie ciągle przeplatają się z problemami Sherlocka, który wbrew pozorom nie żyje tylko pracą - nie żyje w ogóle pracą, to jego ucieczka przed przeszłością.
![]() |
| Układ sił jednak nie zmienia się nigdy - on myśli, ona "pomaga" |
Mimo, że dużo z pierwowzorem wspólnego odcinki nie mają, to poza Sherlockiem i Watson, punkty wiążące muszą być. W tym przypadku Irene Adler i Moriarty. Z tą pierwszą zawsze jest problem. U Doyle'a postaci kobiecych za wiele nie było, a Adler to dosłownie jedyny punkt zaczepienia u reżyserów. I dlatego wręcz głupieją, gdy muszą gdzieś ją wcisnąć. W Elementary zostało to rozwiązane całkowicie inaczej niż w pozostałych produkcjach, czego przypieczętowaniem jest podwójny odcinek finałowy. I Moriarty w całej swojej okazałości, też dopiero tam dopiero się pokazuje.
Najmocniejszy punkt tego serialu, najbardziej nowatorski, chociaż przyznam, nie jestem pewna, że mi się spodobał. Do połowy, kiedy to wszystko się wyjaśniło, najzwyczajniej w świecie mnie denerwował. A potem... Na pewno było lepiej...
Jednak piszę, zarzucam, a tak jak wspominałam już wyżej, sam serial polubiłam. Nie zaprzeczam, że może z braku odcinków Sherlocka (ileee można czekać...), przywiązania do samego bohatera (bo gdy znacie imię i choć trochę czytaliście, to od razu wchodzicie w serial, jakbyście odwiedzali dobrego znajomego, prawda?), no i z wariatem zawsze miło po przebywać (wbrew pozorom, Luther wypada gorzej w rankingu od Elementary). Co niestety nie znaczy, że jest to serial bardzo dobry. Gdyby nie fakt, że ma Sherlocka Holmesa, utonął by w przeciętności...
Poza tym, niektóre rzeczy nigdy się nie zmieniają:
*Pod hasłem wierna ekranizacja rozumiem - ekranizacja, której główny bohater nazywa się Sherlock Holmes, a towarzyszy mu J.Watson.




eee, ja zostaje wierna serialowi BBC ;) ech... czekam z utęsknieniem na kolejny sezon.
OdpowiedzUsuńA to, że czasem obejrzę sobie inny serial, znaczy że nie dochowuję wierności? ;-)
UsuńSzczególnie, że co jak co, ale trochę czekać na nowy sezon trzeba, a nie można w nieskończoność oglądać trailera zrobionego przez fanów czy też komentarzy, w kółko odcinków... Chociaż, może i można... Jednak to zawsze miła odmiana. :-)
Ja sobie na razie cierpliwie czekam na Sherlocka BBC. Może się wreszcie doczekam.
OdpowiedzUsuńElementary mam w planach, dalekich wprawdzie, ale jednak. Na razie ledwo co wyrabiam z oglądaniem wszystkich seriali na bieżąco, więc... I zaczęłam Mad Men, oglądasz może?
A właśnie! Powiedz mi, dużo jest Andler? Ja ją w wersji BBC ubóstwiałam. I ostatnio się zorientowałam, że tu ją gra Natalie Dormer, którą też ubóstwiam (szczególnie jako Annę Boleyn...).
Ech, jutro odpiszę na maila, porozmawiamy o tych serialach, bo ja mam straszne uprzedzenia. Mad Men zaczęłam chyba. Albo nawet nie. Bo mimo wszystko mnie opis nie przekonał, chociaż wszyscy zachwalali...? Opowiem ci, co i jak ;-)
UsuńNie wiem, czy wiesz jak to było w pierwowzorze, jednak mimo wszystko, tak patrząc na kolejne ekranizacje, Adler jest za każdym razem inna. W sensie, inne funkcje jej dają. Niby podobne, ale za każdym razem to niespodzianka. W Elementary trudno cokolwiek o niej mówić, bo już samo mówienie, że jest, to wielki SPAM, jednak mimo wszystko, w amerykańskiej wersji jest ona awangardowa. Sama w sobie fajnie pokazana, jednak dziwna rola, jaką przyszło jej pełnić...
Słyszałam o "Elementary", ale jakoś się jeszcze nie skusiłam :-) Moja Sherlockowa ignorancja chyba sięgnęła szczytu, bo nie miałam pojęcia, że jest to serial o Sherlocku. I kurczę, chyba muszę się wreszcie za tego Sherlocka lepiej zabrać. Najlepiej książkowo-cegłowo.
OdpowiedzUsuńCegły na raz nie przeczytasz, dawkować sobie trzeba opowiadania. A w trakcie można serial - na początku oczywiście Sherocka BBC. Elementary później.
UsuńStraszliwie mnie zaciekawiłaś tym serialem. Może nie jest aż tak dobry, jak to niektóre seriale bywają, ale chyba warto spróbować się o tym przekonać na własnej skórze. :)
OdpowiedzUsuńA że ostatnio mam ogromną ochotę na wszelkiego rodzaju seriale to z chęcią obejrzę również "Elementary". Ze mną chyba jest naprawdę coś nie tak. Nie ma tygodnia, żebym nie obejrzała chociaż kilku odcinków. A to PLL, Downton Abbey, albo jakiś polski, znany serial w telewizji...
O, a oprócz PLL (nie przepadam zbytnio) i Downton Abbey (jakoś nie mogę się przełamać, by zacząć oglądać), co u ciebie leci? Potrzebuję cały czas inspiracji serialowych, a jednocześnie strasznie trudno mi się przekonać do nowych obrazów...
UsuńNieee, czasami zastanawiam się na jakim ja świecie żyję, że w ogóle prawie nic nie oglądam. A co dopiero seriale. No a że jak moje oczy widzą wcale nie jest taki dobry, to nie obejrzę. Chociaż... wydaje mi się, że nawet jeśliby był nie wiem jak cudowny to pewnie też nie miałabym czasu zerknąć. Ale za papierową wersję się kiedyś zabiorę. :)
OdpowiedzUsuńWidziałam tylko fragmenty tego serialu (czasem oglądają go moi Rodzice) więc nie jestem w stanie go przeanalizować;) Ale pomysł zastąpienia Johna Joan był bardzo interesujący. Tylko...Watson naprawdę nie powinien być mądrzejszy od Sherlocka!
OdpowiedzUsuń