Nie lubię chodzić do kina. Nie dość, że do najbliższego na poziomie (czyli z nowościami granymi w normalnym czasie) jest 30 km, to jeszcze dobieranie transportu, osób, którym film się spodoba! Zachodu dużo, a potem jednak okazuje się, że nie było to warte i czasu i pieniędzy. Jednak czasem warto się postarać, warto wszystko zaplanować, dla tych ulubionych - ekranizacji książkowych. Na jesień zaplanowanych jest ich kilka, dla każdego przynajmniej jedna powinna się okazać tą obowiązkową...
"Carrie" na podstawie powieści Stephana Kinga.
Premiera: 18 października 2013
Osobiście: boję się jak nie wiem tego filmu, tej książki i zapewne nawet w jego stronę nie spojrzę. Ale fanów kina (okazja do porównań z poprzednimi ekranizacjami i zlinczowanie Chole, że minę ma tylko jedną) i przede wszystkim fanów Kinga zapewne namawiać nie będzie trzeba.
"W pierścieniu ognia" na podstawie powieści Suzanne Collins.
Premiera: 22 listopada 2013
Druga część ekranizacji bestsellerowej trylogii autorstwa amerykańskiej pisarki Suzanne Collins. Po zwycięstwie siedemdziesiątej-czwartej edycji głodowych igrzysk Katniss Everdeen (Jennifer Lawrence) i Peeta Mellark (Josh Hutcherson) muszą odbyć obowiązkowe Tournee Zwycięzców. Podróż ta uświadamia im, że ludzie mieszkający w dystryktach są skłonni zbuntować się przeciwko okrucieństwu władzy.
Osobiście: wiadomo, że pójdę i że wiele wymagać nie będę. Podobnie jak w przypadku książki, będę się jedynie dobrze bawić. Poza tym, muszę zobaczyć Finnicka (ukochana postać z książki), którego roli (jeśli ktoś jeszcze nie wie) nie dostał Robert Pattison, mimo, że się starał... Zamiast Edwarda dostaniemy duchownego z czwartej części Piratów (tego od syreny). Poza tym, będziemy też mieli Hoffmana ("Capote" 2005, pamiętacie?), nowego reżysera i utwór Coldplay nagrany specjalnie na tę okazję. Słowem trzeba będzie sobie przypomnieć książkę i ruszać do kina.
"Hobbit: Pustkowie Smauga" na podstawie powieści J.R.R.Tolkiena
Premiera: 27 grudnia 2013
Po przejściu przez Góry Mgliste, pokonaniu króla goblinów i ucieczce przed wargami, Bilbo Baggins (Martin Freeman), Gandalf Szary (Ian McKellen) oraz kompania trzynastu krasnoludów na czele z Thorinem Dębową Tarczą (Richard Armitage) wyruszają w dalszą drogę ku Samotnej Górze. Wspólnie kontynuują niezwykłą podróż, odwiedzają dom Beorna (Mikael Persbrandt), przemierzają Mroczną Puszczę, a za pomocą beczek udaje się im uwolnić z elfiej niewoli. Docierają do Esgaroth, a stąd już niedaleko do Ereboru, gdzie wewnątrz krasnoludzkiej twierdzy budzi się ze snu największy smok tych czasów, Smaug (Benedict Cumberbatch).
Osobiście: może wreszcie przed obejrzeniem zmobilizuję się i przeczytam wreszcie książkę... Poza tym, chociaż jak większość dziwię się aż trzem częściom Hobbita, to jednocześnie cieszę się, że aż tyle ich jest, i że będzie znowu Legolas, i jeszcze elfkę dorobili... Tylko czy to przypadkiem nie wyjdzie na złe filmowi? Zobaczymy. Pierwsza część była dobra. Miejmy nadzieję, że poziom jeszcze się podniesie...
* * *
Właśnie się dowiedziałam o "Złodziejce...", poryczałam się na trailerze i obiecałam, że na pewno to zobaczę.
OdpowiedzUsuńA co do samego kina - na szczęście są kina studyjne, a ja nie mam problemu, żeby chodzić na filmy sama, a i chłopiec daje się łatwo wyciągać. Lubię, ostatnio widziałam dobrych mnóstwo.
UsuńWidzę, odosobniona nie jestem :) Co prawda, filmowy Max kompletnie do mnie nie przemawia, reszta też nie bez zarzutu, ale mimo wszystko to ukochana "Złodziejka", to tak historia...
UsuńCzekam głównie na Carrie *.*
OdpowiedzUsuńDlaczego mnie to nie dziwi? ;-)
UsuńW moim mieście jest kino, w którym grają tylko "najlepsze" filmy i to zazwyczaj z opóźnieniem. Rzadko tam chodzę, musi być coś naprawdę wielkiego...
OdpowiedzUsuńU mnie jest podobnie, więc w ogóle tam nie chodzę, tylko jeżdżę te 30 km...
UsuńNa wszystkie te ekranizacje bardzo mocno czekam i nie wiem w sumie, na którą najbardziej(no dobra, chyba na "Hobbita";). A najbardziej ciekawa jestem, jak wyszło przeniesienie na ekran "Złodziejki książek".
OdpowiedzUsuńTrudno przenieść będzie niewątpliwy talent Zusaka do snucia historii. Ale mimo wszystko, Złodziejka to Złodziejka. Niech tylko ją w naszych kinach pokażą...
UsuńAż chyba sobie jeszcze raz książkę przeczytam, bo niewiele z niej pamiętam już... "Posłaniec" za to utkwił mi w głowie bardzo mocno. Polecam, jak nie czytałaś.
UsuńJa niestety do kina mam trochę daleko, a też jak się chcę wybrać to nie ma z kim, bo dziwnym trafem moi znajomi mają odmienny gust niż ja i kończy się na tym, że... nigdzie nie jadę. ;/
OdpowiedzUsuńJednakże, czekam niecierpliwie na "W pierścieniu ognia", ponieważ trylogię IŚ darzę ogromnym sentymentem. ;)
"Hobbita" uwielbiam, więc logiczne, że na film też mam ochotę, aczkolwiek wiem, że zbyt dużej przyjemności z oglądania to nie będę miała, bo zawsze mi coś nie pasuje, taka już jestem, no niestety.
Koniecznie muszę zapoznać się z papierową wersją "Złodziejki książek"! :)
U mnie jest podobnie. Albo przynajmniej tak myślałam. Jednak na Hobbita już wiem, kogo wyciągnę. Gorzej z IŚ, każdy kręci na to nosem!
UsuńJa "Hobbita" książkowego nie znam (zawsze zatrzymywałam się na max 100 stronie), tylko Władcę (więc mimo wszystko cała historia wiem, jak się potoczy), lecz nie narzekam. Podchodzę do tego raczej z przymrużeniem oka. Poza tym, będzie Legolas!
Zusaka polecam. W ciemno.
Wybieram się na 100% na ,,Hobbita" i na ,,Złodziejkę książek", jeśli uda mi się przeczytać pierwowzór. ,,Igrzyska..." też bym zobaczyła, ale nie czytałam nawet pierwszej części, a w bibliotece wszystkie są wypożyczone. ;(
OdpowiedzUsuńOstatecznie na Igrzyska możesz iść znając tylko pierwszą część filmu, no nie? ;) A "Złodziejkę..." czytaj. Nawet jeśli długo będziemy musieli czekać na film.
UsuńRzadko chodzę do kina, na wakacjach tego roku byłam tylko na jednym filmie, o moim ulubionym zespole - "One Direction. This is us". Kiedy przed nim puszczane były zwiastuny, zainteresował mnie film pt. "Czas na miłość", więc może wybiorę się na jego seans. Jeśli chodzi o te, które podałaś w swoim wpisie - chętnie obejrzałabym "W pierścieniu ognia", ale nie czytałam ani książek, ani nie oglądałam pierwszej części. Chyba że jakoś to nadrobię przez dwa miesiące, może wystarczy tylko sięgnięcie po powieści. :-)
OdpowiedzUsuń"Czas na miłość" - może dla Rachel kiedyś obejrzę. Ale do kina raczej się nie wybiorę...
UsuńDo kina oczywiście wybiorę się na "Hobbita", a także na "W pierścieniu ognia" (podobnie jak ty, tak dla zasady, żeby się dobrze bawić :)). Z premier mam jeszcze w planach "Dianę". Wybieram się na ten film z koleżanką już w piątek. :)
OdpowiedzUsuńPS. Strasznie mi się podoba piosenka Coldplaya z IŚ :)
PS2. Nie martw się, też mam do "dobrego" kina 30 km. :) Jakoś trzeba to przeboleć. :)
Diana fajnie się zapowiada, miłego seansu!
UsuńPS. Mi też :D
Czekam na wszystkie oprócz Carrie. I jeszcze na drugą część Thora, ale to tak nieksiążkowo.
OdpowiedzUsuńA jak Złodziejki nie będzie, to ja nie ręczę za siebie, o.
Ja tam mam do kina 50km i lubię jeździć, wprawdzie bilet autobusowy wychodzi drożej niż bilet do kina, ale zawsze sobie wstąpię do Empiku przy okazji. ;)
Ja też przy okazji do Empiku sobie wstępuję. Ale mam traumę, bo gdy oglądałam z koleżanką w kinie IŚ, to musiałyśmy wyjść jakieś 10 min przed końcem, bo by nam bus uciekł! Nigdy więcej! Wyszłyśmy, w ostatnich momentach, nie wiedziałyśmy, jak to się wszystko kończy!
UsuńZ ostatniego wypadu na "Hobbita"? Mam nadzieję, że nie...
OdpowiedzUsuńCzekam jeszcze na premierę "Gry Endera";)
OdpowiedzUsuńTeż nie lubię chodzić do kina, szkoda pieniędzy (lepiej za to kupić książkę), a poza tym ciężko jest mi się skoncentrować na oglądaniu. Jestem raz, góra dwa razy w roku. Na pewno pójdę na Hobbita, bo pierwsza część bardzo mi się podobała.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
Na Hobbita pójdę na pewno :)
OdpowiedzUsuńDrugą część Igrzysk również chciałabym obejrzeć, ale to pewnie już nie w kinie. Zainteresowała mnie też Carrie, chociaż książki jeszcze nie czytałam. Z tym filmem będzie pewnie podobnie jak z Igrzyskami - obejrzę w domowym zaciszu :)
Lubię chodzić do kina i chociaż nie mam daleko, to nie robię tego często, bo to dość drogie hobby
Z tych filmów chyba tylko na "Hobbita" się wybiorę.
OdpowiedzUsuńEwentualnie na film o Żabińskiej, jeśli powstanie.