wtorek, 17 września 2013

Nie lubię chodzić do kina


Nie lubię chodzić do kina. Nie dość, że do najbliższego na poziomie (czyli z nowościami granymi w normalnym czasie) jest 30 km, to jeszcze dobieranie transportu, osób, którym film się spodoba! Zachodu dużo, a potem jednak okazuje się, że nie było to warte i czasu i pieniędzy. Jednak czasem warto się postarać, warto wszystko zaplanować, dla tych ulubionych - ekranizacji książkowych. Na jesień zaplanowanych jest ich kilka, dla każdego przynajmniej jedna powinna się okazać tą obowiązkową...

"Carrie" na podstawie powieści Stephana Kinga.
Premiera: 18 października 2013

Nastolatka Carrie White wychowywana jest przez samotną matkę, fanatyczkę religijną. Nie przysparza jej to popularności w szkole, gdzie czuje się samotna. Jest w niej jednak coś bardzo wyjątkowego. Prześladujący ją rówieśnicy poznają sekret Carrie w dniu balu maturalnego, kiedy dziewczyna ujawni swoje moce telekinetyczne i wykorzysta je, aby wyrównać rachunki...

Osobiście: boję się jak nie wiem tego filmu, tej książki i zapewne nawet w jego stronę nie spojrzę. Ale fanów kina (okazja do porównań z poprzednimi ekranizacjami i zlinczowanie Chole, że minę ma tylko jedną) i przede wszystkim fanów Kinga zapewne namawiać nie będzie trzeba.





"W pierścieniu ognia" na podstawie powieści Suzanne Collins.
Premiera: 22 listopada 2013

Druga część ekranizacji bestsellerowej trylogii autorstwa amerykańskiej pisarki Suzanne Collins. Po zwycięstwie siedemdziesiątej-czwartej edycji głodowych igrzysk Katniss Everdeen (Jennifer Lawrence) i Peeta Mellark (Josh Hutcherson) muszą odbyć obowiązkowe Tournee Zwycięzców. Podróż ta uświadamia im, że ludzie mieszkający w dystryktach są skłonni zbuntować się przeciwko okrucieństwu władzy. 

Osobiście: wiadomo, że pójdę i że wiele wymagać nie będę. Podobnie jak w przypadku książki, będę się jedynie dobrze bawić. Poza tym, muszę zobaczyć Finnicka (ukochana postać z książki), którego roli (jeśli ktoś jeszcze nie wie) nie dostał Robert Pattison, mimo, że się starał... Zamiast Edwarda dostaniemy duchownego z czwartej części Piratów (tego od syreny). Poza tym, będziemy też mieli Hoffmana ("Capote" 2005, pamiętacie?), nowego reżysera i utwór Coldplay nagrany specjalnie na tę okazję. Słowem trzeba będzie sobie przypomnieć książkę i ruszać do kina.




"Hobbit: Pustkowie Smauga" na podstawie powieści J.R.R.Tolkiena
Premiera: 27 grudnia 2013

Po przejściu przez Góry Mgliste, pokonaniu króla goblinów i ucieczce przed wargami, Bilbo Baggins (Martin Freeman), Gandalf Szary (Ian McKellen) oraz kompania trzynastu krasnoludów na czele z Thorinem Dębową Tarczą (Richard Armitage) wyruszają w dalszą drogę ku Samotnej Górze. Wspólnie kontynuują niezwykłą podróż, odwiedzają dom Beorna (Mikael Persbrandt), przemierzają Mroczną Puszczę, a za pomocą beczek udaje się im uwolnić z elfiej niewoli. Docierają do Esgaroth, a stąd już niedaleko do Ereboru, gdzie wewnątrz krasnoludzkiej twierdzy budzi się ze snu największy smok tych czasów, Smaug (Benedict Cumberbatch).

Osobiście: może wreszcie przed obejrzeniem zmobilizuję się i przeczytam wreszcie książkę... Poza tym, chociaż jak większość dziwię się aż trzem częściom Hobbita, to jednocześnie cieszę się, że aż tyle ich jest, i że będzie znowu Legolas, i jeszcze elfkę dorobili... Tylko czy to przypadkiem nie wyjdzie na złe filmowi? Zobaczymy. Pierwsza część była dobra. Miejmy nadzieję, że poziom jeszcze się podniesie...




* * *

15 listopada w kinach szeroko pojętego świata ukaże się również bestsellerowa "Złodziejka książek" Marka Zusaka, jednak niestety na razie nie wiadomo co z kinami polskimi. Zostaje nam oglądać do znudzenia trailer i wypatrywać wiadomości. Bo jeśli jednak będzie, to zdecydowanie będzie to najważniejsza premiera tego roku.


25 komentarzy:

  1. Właśnie się dowiedziałam o "Złodziejce...", poryczałam się na trailerze i obiecałam, że na pewno to zobaczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co do samego kina - na szczęście są kina studyjne, a ja nie mam problemu, żeby chodzić na filmy sama, a i chłopiec daje się łatwo wyciągać. Lubię, ostatnio widziałam dobrych mnóstwo.

      Usuń
    2. Widzę, odosobniona nie jestem :) Co prawda, filmowy Max kompletnie do mnie nie przemawia, reszta też nie bez zarzutu, ale mimo wszystko to ukochana "Złodziejka", to tak historia...

      Usuń
  2. Czekam głównie na Carrie *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. W moim mieście jest kino, w którym grają tylko "najlepsze" filmy i to zazwyczaj z opóźnieniem. Rzadko tam chodzę, musi być coś naprawdę wielkiego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jest podobnie, więc w ogóle tam nie chodzę, tylko jeżdżę te 30 km...

      Usuń
  4. Na wszystkie te ekranizacje bardzo mocno czekam i nie wiem w sumie, na którą najbardziej(no dobra, chyba na "Hobbita";). A najbardziej ciekawa jestem, jak wyszło przeniesienie na ekran "Złodziejki książek".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno przenieść będzie niewątpliwy talent Zusaka do snucia historii. Ale mimo wszystko, Złodziejka to Złodziejka. Niech tylko ją w naszych kinach pokażą...

      Usuń
    2. Aż chyba sobie jeszcze raz książkę przeczytam, bo niewiele z niej pamiętam już... "Posłaniec" za to utkwił mi w głowie bardzo mocno. Polecam, jak nie czytałaś.

      Usuń
  5. Ja niestety do kina mam trochę daleko, a też jak się chcę wybrać to nie ma z kim, bo dziwnym trafem moi znajomi mają odmienny gust niż ja i kończy się na tym, że... nigdzie nie jadę. ;/
    Jednakże, czekam niecierpliwie na "W pierścieniu ognia", ponieważ trylogię IŚ darzę ogromnym sentymentem. ;)
    "Hobbita" uwielbiam, więc logiczne, że na film też mam ochotę, aczkolwiek wiem, że zbyt dużej przyjemności z oglądania to nie będę miała, bo zawsze mi coś nie pasuje, taka już jestem, no niestety.
    Koniecznie muszę zapoznać się z papierową wersją "Złodziejki książek"! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jest podobnie. Albo przynajmniej tak myślałam. Jednak na Hobbita już wiem, kogo wyciągnę. Gorzej z IŚ, każdy kręci na to nosem!
      Ja "Hobbita" książkowego nie znam (zawsze zatrzymywałam się na max 100 stronie), tylko Władcę (więc mimo wszystko cała historia wiem, jak się potoczy), lecz nie narzekam. Podchodzę do tego raczej z przymrużeniem oka. Poza tym, będzie Legolas!
      Zusaka polecam. W ciemno.

      Usuń
  6. Wybieram się na 100% na ,,Hobbita" i na ,,Złodziejkę książek", jeśli uda mi się przeczytać pierwowzór. ,,Igrzyska..." też bym zobaczyła, ale nie czytałam nawet pierwszej części, a w bibliotece wszystkie są wypożyczone. ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatecznie na Igrzyska możesz iść znając tylko pierwszą część filmu, no nie? ;) A "Złodziejkę..." czytaj. Nawet jeśli długo będziemy musieli czekać na film.

      Usuń
  7. Rzadko chodzę do kina, na wakacjach tego roku byłam tylko na jednym filmie, o moim ulubionym zespole - "One Direction. This is us". Kiedy przed nim puszczane były zwiastuny, zainteresował mnie film pt. "Czas na miłość", więc może wybiorę się na jego seans. Jeśli chodzi o te, które podałaś w swoim wpisie - chętnie obejrzałabym "W pierścieniu ognia", ale nie czytałam ani książek, ani nie oglądałam pierwszej części. Chyba że jakoś to nadrobię przez dwa miesiące, może wystarczy tylko sięgnięcie po powieści. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Czas na miłość" - może dla Rachel kiedyś obejrzę. Ale do kina raczej się nie wybiorę...

      Usuń
  8. Do kina oczywiście wybiorę się na "Hobbita", a także na "W pierścieniu ognia" (podobnie jak ty, tak dla zasady, żeby się dobrze bawić :)). Z premier mam jeszcze w planach "Dianę". Wybieram się na ten film z koleżanką już w piątek. :)
    PS. Strasznie mi się podoba piosenka Coldplaya z IŚ :)
    PS2. Nie martw się, też mam do "dobrego" kina 30 km. :) Jakoś trzeba to przeboleć. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Diana fajnie się zapowiada, miłego seansu!
      PS. Mi też :D

      Usuń
  9. Czekam na wszystkie oprócz Carrie. I jeszcze na drugą część Thora, ale to tak nieksiążkowo.
    A jak Złodziejki nie będzie, to ja nie ręczę za siebie, o.
    Ja tam mam do kina 50km i lubię jeździć, wprawdzie bilet autobusowy wychodzi drożej niż bilet do kina, ale zawsze sobie wstąpię do Empiku przy okazji. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też przy okazji do Empiku sobie wstępuję. Ale mam traumę, bo gdy oglądałam z koleżanką w kinie IŚ, to musiałyśmy wyjść jakieś 10 min przed końcem, bo by nam bus uciekł! Nigdy więcej! Wyszłyśmy, w ostatnich momentach, nie wiedziałyśmy, jak to się wszystko kończy!

      Usuń
  10. Z ostatniego wypadu na "Hobbita"? Mam nadzieję, że nie...

    OdpowiedzUsuń
  11. Czekam jeszcze na premierę "Gry Endera";)

    OdpowiedzUsuń
  12. Też nie lubię chodzić do kina, szkoda pieniędzy (lepiej za to kupić książkę), a poza tym ciężko jest mi się skoncentrować na oglądaniu. Jestem raz, góra dwa razy w roku. Na pewno pójdę na Hobbita, bo pierwsza część bardzo mi się podobała.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  13. Na Hobbita pójdę na pewno :)
    Drugą część Igrzysk również chciałabym obejrzeć, ale to pewnie już nie w kinie. Zainteresowała mnie też Carrie, chociaż książki jeszcze nie czytałam. Z tym filmem będzie pewnie podobnie jak z Igrzyskami - obejrzę w domowym zaciszu :)
    Lubię chodzić do kina i chociaż nie mam daleko, to nie robię tego często, bo to dość drogie hobby

    OdpowiedzUsuń
  14. Z tych filmów chyba tylko na "Hobbita" się wybiorę.
    Ewentualnie na film o Żabińskiej, jeśli powstanie.

    OdpowiedzUsuń