Zawirowało w moim życiu, coś gdzieś
zostało napełnione, gdzieś coś zostało wylane. Niektóre wydarzenia zaczęły
blaknąć, schnąć, przestały nawet udawać, że cały czas żyją. Inne nabrały
kolorów, jakby pociągnięte grubą, zdecydowaną kreską. Miejscami. Miejscami też
wszystko zostało po staremu. Tylko z nowym spojrzeniem, nie, nie przez różowe
okulary. Raczej takie butelkowo zielone. Nie optymizujące, nie pesymizujące.
Wszystko się stało za sprawą jednej pisarki. Roma Ligocka, nazwisko znane, chociaż nie sławne. Okropnie bestsellerowa Dziewczynka w czerwonym płaszczyku zawirowała mną, pokazała coś, coś uświadomiła, na coś uwrażliwiła. Zostawiła też coś. Tę siłę, która sprawia, że chcemy więcej. I to nie nachalnie, raczej w ten wysublimowany, groteskowo kulturalny sposób. Po prostu wiemy, że to teraz jest dla nas, że na nas czeka, że nam pomoże.
Czytałam więc kolejne książki pani Romy. "Kobieta w podróży", "Znajoma z lustra" - jakby frywolne, czasem zatykające dech w piersiach, ale cały czas lekkie, umiejętnie napisane felietony. Takie, by nadawać się do popularnej gazety. Jednocześnie takie, które po cichu, w lekkich słowach powiedzą to, co my kryjemy gdzieś głęboko, co chowamy, czego czasem nie jesteśmy świadomi. Były też te trudniejsze - "Dobre dziecko" i "Tylko ja sama". Napisane równie lekko, niosące jednak ogromny ładunek emocjonalny. Poruszające, traktujące po raz kolejny o dorastaniu z bagażem doświadczeń, rozwijające kolejne wątki, kiedyś już rozpoczęte.
Wszystko się stało za sprawą jednej pisarki. Roma Ligocka, nazwisko znane, chociaż nie sławne. Okropnie bestsellerowa Dziewczynka w czerwonym płaszczyku zawirowała mną, pokazała coś, coś uświadomiła, na coś uwrażliwiła. Zostawiła też coś. Tę siłę, która sprawia, że chcemy więcej. I to nie nachalnie, raczej w ten wysublimowany, groteskowo kulturalny sposób. Po prostu wiemy, że to teraz jest dla nas, że na nas czeka, że nam pomoże.
Czytałam więc kolejne książki pani Romy. "Kobieta w podróży", "Znajoma z lustra" - jakby frywolne, czasem zatykające dech w piersiach, ale cały czas lekkie, umiejętnie napisane felietony. Takie, by nadawać się do popularnej gazety. Jednocześnie takie, które po cichu, w lekkich słowach powiedzą to, co my kryjemy gdzieś głęboko, co chowamy, czego czasem nie jesteśmy świadomi. Były też te trudniejsze - "Dobre dziecko" i "Tylko ja sama". Napisane równie lekko, niosące jednak ogromny ładunek emocjonalny. Poruszające, traktujące po raz kolejny o dorastaniu z bagażem doświadczeń, rozwijające kolejne wątki, kiedyś już rozpoczęte.
„Nieprawda, że dojrzewanie, czas kiedy jest się młodym, ładnym i wesołym, to okres szczęśliwości”*
Ta książka… Te książki… Dwie ostatnie,
przede wszystkim „Dobre dziecko”… Ta książka czasem boli, czasem wywołuje
uśmiech, czasem przerażenie, często lawinę wspomnień i rozterki własne. A
przede wszystkim tak dużo sympatii i zrozumienia. Bo pani Roma przeżywała to
wszystko kiedyś, dawno. I do dziś w niej to żyje. A dziś ja tak dużo podobnego
przeżywam…
Pani Romo, dziękuję. Wiem, że było trudno…
I za cholerę nie powiem, że to lista
ulubionych. To po prostu lista potrzebnych bardzo. Dla wszystkich na tym samotnym świecie dorastania...
* * *
A teraz zbieram się, żeby nie było, że
znowu strasznie uczuciowo. Tylko trudno tak, jeśli książkę postrzega się
poprzez swoje życie swoje uczucia…
Dla niecierpliwych: literatura to dobra.
Świetnie napisana, poprowadzona, z wstawką historyczną, z bohaterami z życia
pożyczonymi, z pamiętnikiem żydowskiej matrony, taka, którą czyta się jednym
tchem, mimo zimna, znużenia i niewygodnego krzesła.
I co najlepsze, nie to jest w niej
najlepsze…
"Dobre dziecko" R.Ligocka, wyd.Literackie, 2012 oraz (w mniejszym stopniu) "Znajoma z lustra", "Kobieta w podróży", "Tylko ja sama"
Pamiętajcie jednak, zacznijcie od "Dziewczynki w czerwonym płaszczyku"
*cytat z okładki

Piękny tekst. Uwielbiam to właśnie w twoich recenzjach, że są takie uczuciowe, tak się w nich... uzewnętrzniasz. A tej autorki (jeszcze) nie znam i bardzo żałuję. Kiedyś przyjdzie na nią pora :)
OdpowiedzUsuńEch, chyba nie zawsze to jest za dobre... Ale tak odbieram książki, jedno trafne zdanie i mogę uznać książkę za ulubioną ;)
UsuńTak, pora kiedyś przyjdzie. Po prostu poczujesz, ja też się do niej długo przymierzałam.
Czasami warto sięgać po literaturę z innej, cięższej półki. One są najbardziej wartościowe i to właśnie je najbardziej zapamiętujemy. Twórczość Romy Ligockiej mam na uwadze, ale to tylko przez ciebie ;p
OdpowiedzUsuńCięższa emocjonalnie, jednak przy czytaniu tego tak się nie odczuwa, bo czyta się jak dobrą obyczajówkę. W jeden, dwa wieczory. A Roma Ligocka naprawdę dobra.
UsuńJuż któryś raz żałuję, że tej czy innej książki nie wybrałam sobie do matury, przed Ligocką też stałam, wpatrywałam się i myślałam, a w końcu padło na co innego. Wtedy był dobry na nią moment, jaki jeszcze pasuje?
OdpowiedzUsuńTak miało być. A jaki pasuje? Na "Dziewczynkę" każdy zawierający chociaż odrobinę melancholii. A potem po prostu decydujesz, czy chcesz iść dalej.
UsuńKsiążkę "Dobre dziecko" Romy Ligockiej mam już dawno w planach, odkąd przeczytałam jej "Dziewczynkę w czerwonym płaszczyku". Muszę w końcu znaleźć na nią czas.
OdpowiedzUsuńPolecam, szczególnie, ze czyta się wręcz błyskawicznie. Zresztą, co ja mówię, skoro znasz dziewczynkę, i to polubisz.
UsuńOj, od dawna czaję się na książki Ligockiej... :)
OdpowiedzUsuńEwuś, dla Ciebie obowiązkowa!
UsuńUwielbiam książki pełne emocji, a ta wydaje mi się taką być! Musze je miec :)
OdpowiedzUsuńJest pełna emocji. A kolejne jej kropelki płyną z ciebie ;)
UsuńCzemu nie - spróbować zawsze można. :)
OdpowiedzUsuń:)
UsuńPierwsze słyszę o tej książce, ale muszę koniecznie przeczytać, intryguje mnie bardzo co odnajdę w środku ukrytego pośród liter...
OdpowiedzUsuńRecenzja jest świetna, czytałam dwa razy i nie wiedziałam co mogę napisać w komentarzu. Słowo "świetna" to za mało... :)
To książka jest świetna. Zobaczysz.:)
UsuńBardzo trafny cytat.
OdpowiedzUsuńZ książek pani Romy słyszałam tylko o "Dziewczynce w czerwonym płaszczyku". To nie za dobrze, ale teraz moja wiedza się poprawiła :)
Bo najlepiej czytać najpierw "Dziewczynkę w czerwonym płaszczyku". A potem pragniesz wiedzy o innych książkach... :)
UsuńBardzo lubię książki Romy Ligockiej. Zarówno te dłuższe, jak i te zawierające felietony. A wszystko zaczęło się właśnie od "Dziewczynki...". I całe szczęście, że ją poznałam, bo znajomość ta pięknie się rozwinęła.
OdpowiedzUsuńA znajomość to bardzo wartościowa. Cieszę się i ja, że taka w ogóle jest...
Usuń