sobota, 12 października 2013

Zabawa literacka ("Charlotte Bronte i jej siostry śpiące" E.Ostrowski)


Ryzykownym jest pisać kolejną biografię zagranicznego autora, dopiero niedawno na dobre podbijającego rynek (bo jak inaczej nazwać ten precedens wydawania dzieł sióstr  Bronte w Polsce?), gdy w dodatku owy autor doczekał się dwóch innych biografii, jedne wręcz legendarnej i wielbionej przez wszystkich (bo kto nie kocha Na plebanii w Haworth?). Jednak ryzyko zawsze może się opłacić...

"Charlotte Bronte i jej siostry śpiące" oparta jest na założeniu, że całe swoje życie autorka Jane Eyre w zawoalowany sposób opisała w książkach. Wszystkich - również tych, których autorstwo przypisywane jest Emily i Annie. Pan Eryk jest nieodosoboniony w tych, wydawać by się mogło, szokujących tezach. Tak mało wiemy o życiu legendarnych pisarek, tak wiele w tym niepewności, tak dużo listów zniszczonych, tak dużo tragedii i samotności, a jednocześnie geniuszu, że każda kolejna osoba stara się znaleźć wytłumaczenie, dlaczego, czy na pewno...
By doszukiwać się potwierdzenia, trzeba mieć materiały, na których można się oprzeć. W przypadku Charlotty jest to jedynie spuścizna literacka, poparta niewielką ilością listów i biografią Elizabeth Gaskell. Wbrew pozorom, daje ona większe pole wyobraźni, niż potwierdzania kolejnych faktów.

Na początku mamy wprowadzenie, opis Charlotty, choć realny i wyłaniający się z wszystkich jej listów, całybyć może mnożące się z niebywałą prędkością. Emily napisała Wichrowe Wzgórza? Nie, Charlotte zdecydowanie. A że styl? Trzeba porównać z surowością wczesnych rękopisów i mamy odpowiedź. A Branwell? Może on również jest autorem?
czas nieprawdopodobny, zupełnie nie podobny do naszego wyobrażenia. Mamy też wszystkie nasze

Oczywiście, prócz wszelkich dywagacji, są też kolejne fakty, być może nieznane szerszemu gronu, choć już
wcześniej opisywane. Małżeństwo Charlotte, jej przyjaźnie, traumatyczne dzieciństwo, nieodwzajemnione miłości, urojenia, depresje. Poparte wcześniej wydanymi biografiami sióstr*, listami. Dość chaotycznie ułożone, acz przejrzyste.

I wreszcie coś, czego dotąd spotkać nie można było w Polsce - cudowne obrazy, szkice, rysunki, zdjęcia rękopisów, zagubione zdjęcia. Obydwie poprzednie biografie potraktowane były po macoszemu, tę zdecydowanie wydawcy kochają.

Wszystko razem wzięte tworzy niespotykaną pracę. We wstępie teza, dalej próba potwierdzenia, co prowadzi do podsumowania i w którym to miejscu człowiek zauważa, że zamiast większej jasności, mamy jeszcze więcej pytań bez odpowiedzi. I tylko jedno jest pewne - Charlotte Bronte nie chciała, by ktoś zagłębił tę tajemnicę, zniszczyła wszystko, co mogłoby doprowadzić do jej rozwiązania. A jeśli ona tego nie chciała, to my nie mamy szans, by to odkryć.

Trudno rozpatrywać tę książkę w jakimś oddzielnym dziale, ona nie istnieje jako osobna biografia czy praca naukowa. Dobrze napisana, oparta na wielkim być może, pełna odniesień do innych biografii, do literatury, do szczątkowych wspomnień. Miła zabawa literacka, nie do rozwiązania. Do czytania, jako gratka dla fanów rodzeństwa Bronte, zdecydowanie niezrozumiała dla nieznających utworów genialnych sióstr. Z autorem można dyskutować, można podważać jego tezy, można się zgadzać. Rozpatrywać można tę książkę jako uzupełnienie do całości. Nie wnoszące wiele, raczej przypominające, że Currer, Ellis i Acton Bell cały czas w nas żyją. I że zagadka literacka na miarę tej szekspirowskiej, jest nie do rozwiązania.

*mowa tu przede wszystkim o "Na plebani w Haworth" i "Siostrach Bronte" (obie autorstwa polskich pisarek), choć autor odnosi się również do tekstów zagranicznych autorów.

"Charlotte Bronte i jej siostry śpiące" E.Ostrowski, wyd.MG, 2013
Za książkę dziękuję wydawnictwu MG

19 komentarzy:

  1. Nowy szablon jest absolutnie cudowny. Ogromnie mi się podoba.
    A na książkę się cieszę,dla mnie może być nawet beznadziejna (w co nie wierzę) - te rysunki, szkice, zdjęcia całkowicie mi wystarczają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:)
      Dokładnie! Ale mają jeszcze Charlotte Bronte piszącą anagramami, więc można się czasem uśmiechnąć... Chociaż wiesz, ja osobiście radzę zacząć od "Na plebanii...", to na koniec sobie zostawić.

      Usuń
    2. Ależ przecież ja czytałam "Na plebanii..." :)

      Usuń
    3. Czyli moja pamięć nie jest tak cudowna, jak się wydawała...

      Usuń
  2. To w takim razie zacznę od "Na plebanii w Haworth". :) Nie czytałam jeszcze żadnej biografii, ale muszę to zmienić! Ciekawe, co mnie czeka. Chociaż "Charlotte Bronte i jej siostry śpiące" też zamierzam przeczytać, ale to później. :)  „Cudowne obrazy, szkice, rysunki, zdjęcia rękopisów, zagubione zdjęcia” - to mnie zdecydowanie przekonuje! Tylko jak te książki zdobyć... chyba będzie trzeba się pofatygować i kupić. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plebanie przede wszystkim kupuj - chociaż wznowiona jakieś dwa lata temu przez Świat Książki, znowu staje się produktem deficytowym. No i jest świetna. A zaraz potem "Charlotte Bronte..." - miło się czyta te wszystkie założenia ;-)

      Usuń
  3. Wystrój piękny!:)
    Co do biografii, to stwierdziłam, że najpierw przeczytam więcej książek sióstr Bronte, żeby się bardziej wciągnąć w ich świat, a potem rozejrzę się za tą biografią, bo wydaje się intrygująca:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :-)

      Jeśli nie jest się w temacie sióstr to w ogóle nie ma co sięgać, troszkę jednak trzeba wiedzieć o nich, by sięgać po tę książkę...

      Usuń
  4. Gdy czytałam "Wichrowe wzgórza" nie zastanawiałam się, która siostra tak naprawdę je pisała i czy w ogóle była to któraś z nich ;p Jakoś nie zwracałam na to uwagi, teraz jednak chyba będzie inaczej ;p Ta książka podobnie jak plebania lądują do listy książek, które muszę przeczytać, jednak najpierw zapoznam się z innymi pozycjami sióstr Bronte.

    OdpowiedzUsuń
  5. Niezbyt mnie interesuję ta biografia. Czytałam "Na plebanii w Haworth" i to chyba mi wystarczy, zwłaszcza, że to jest naprawdę dobra książka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam malutką obsesję, jeśli chodzi o siostrzyczki (chociaż ostatnio ona stopuje), więc odmówić sobie nie mogłam. Ale z Plebanią równać się nie może...

      Usuń
  6. Nie znam za bardzo twórczości sióstr, czytałam tylko "Wichrowe wzgórza", więc zanim zapoznałabym się z biografią, to warto byłoby przeczytać więcej ich książek :)

    OdpowiedzUsuń
  7. "Na plebanii w Haworth" wciąż przede mną. Chyba nie wytrzymam i w końcu zakupię tę książkę...
    Co do opisywanej przez ciebie książki - mam na nią wielką ochotę. Najpierw może jednak zapoznam się z innymi książkami sióstr Bronte.

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja dzisiaj zaczęłam "Na plebanii w Haworth" czytać nareszcie! Wprawdzie jestem dopiero na 50 stronie, ale cudowna książka.
    Po "Charlotte Bronte i jej siostry śpiące" też pewnie sięgnę, ale to chyba po przeczytaniu wszystkich książek sióstr dopiero... Sama teoria niezbyt mnie przekonuje, no ale zobaczymy, w każdym razie bardzo mnie kuszą te szkice i zdjęcia.

    P.S Tak tylko jeszcze szepnę, że czekam na maila. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też nie przekonywała (zresztą, do dziś nie przekonuje - przecież to się w głowie nie mieści, że człowiek o takim charakterze jak Emily zgodziłby się na wydanie nieswojej książki pod swoim nazwiskiem), ale miło się przy niej bawiłam...

      PS.Wieeeeeeem, będzie, w tym tygodniu...

      Usuń
  9. Nie jestem fanką biografii, ale tę to chętnie bym poczytała :-) Chociaż nie miałam jeszcze w rękach dzieł sióstr Bronte, ich postacie wydają się tak fascynujące i tajemnicze, że można by było stworzyć o tym osobną powieść

    OdpowiedzUsuń
  10. Widziałam ją wczoraj w Empiku i co mnie zachwyciło to piękne obrazki !

    OdpowiedzUsuń